Aktualności atp http://www.atp.org.pl Oficjalna witryna internetowa Amatorskiego Tenisa Polskiego pl Copyright © Amatorski Tenis Polski Sp. z o.o. All rights reserved. Fri, 21 Nov 2008 05:25:17 +0100 Prawo do tenisa - newsletter atp nr 49/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,91,prawo-do-tenisa-newsletter-atp-nr-492008.html Frekwencja? Na to pytanie pierwsza odpowiedź była bardzo krótka, dość ogólna, ale wiele mówiąca: „Ojojoooj!”. Gdzieżby tam się skarżyli! Skądże znowu, jednak upchnąć pół setki grających na czterech kortach pod balonem nie jest łatwo, o czym wie każdy organizator. Wielu wręcz marzy o takim kłopocie bogactwa, natomiast w Pocztowcu Poznań już się zastanawiają, jak sprostać wyzwaniu w przyszłości.– Latem, kiedy do dyspozycji stoją wszystkie korty, nie ma problemów. już sobie radziliśmy z taką frekwencją. Ale zimą, pod balonem, to co innego. Trzeba będzie zmienić system rozgrywek. Przecież nie możemy ograniczać ludziom dostępu do tenisa – mówią organizatorzy Pocztowiec Cup.Kiedyś wszyscy próbowali wszystkiego, aż każdy znalazł coś dla siebie – jedni ograniczyli się do singla, inni zostali przy deblu i mikście, a tylko nieliczni, jak w zawodowych tourach, wybrali wszechstronność. Indywidualiści w sile 50 rakiet okupowali korty w sobotę, niewiele mniej zwolenników tenisa jeszcze bardziej towarzyskiego grało w niedzielę. W obu przypadkach finały kończyły się po północy. I nikt nie został za bramą. Drabinki przygotowano wstępnie na 8 nazwisk (16 w kategorii open mężczyzn), ale szybko zmieniono format, bo chętnych było nieco więcej. W singlu kobiet bardzo równo grała Jolanta Loga. Wszystkie sety – poza pierwszym w finale – wygrywała 6:3, natomiast tego jednego, z Danutą Plackowską, 6:2. Łukasz Judek, który zwyciężył w najliczniej obsadzonej konkurencji, największe kłopoty miał w pierwszym pojedynku. Marka Wróblewskiego pokonał 6:1, 6:7, 7-5, a potem już skutecznie unikał tie breaków meczowych. Także drugi finalista, Mariusz Mijalski, z trudem wyeliminował swego pierwszego rywala, Mateusza Gieczysa 6:3, 5:7, 7-3. W ostatnim meczu Judek zwyciężył Mijalskiego 6:3, 7:6Połączoną kategorię 45-55 lat wygrał seta Andrzej Bednarz (w finale 6:3, 6:1 z Markiem Guderskim), a w +45 najlepszy był Zdzisław Macias (7:5, 6:0 z Markiem Sawickim). W deblach triumfowali Izabela Gilewicz i Małgorzata Grzybek, Jacek Mierzejewski i Grzegorz Stajkowski (open) oraz Zbigniew Pilipczuk i Tomasz Wiśniewski (+90). W mikście najlepiej rozumieli się Joanna Kowalewska i Jakub Ernst.x x xKolejny turniej z cyklu Grand Prix Oksywia na kortach w Suchym Dworze przypominał imprezę z cyklu atp. Drabinka na 32 graczy i żadnego „bye'a”. I jak to coraz częściej bywa wśród zawodowców – zdarzyły się także krecze i walkowery. Niestety także w finale. Zamiast pięciu meczów Szymon Wiśniewski rozegrał niecałe cztery, a i tak został zwycięzcą. Ale czy to jego wina, że zdrowie mu dopisuje?x x xGrand Prix Warszawy Amatorek jak zwykle zaczyna się od rozgrywek w grupach. Prawo do tenisa panie traktują tu jak jedno z podstawowych praw człowieka, więc nie wolno nikogo odsyłać do domu już po pierwszej porażce. Trzeba dać przynajmniej drugą szansę, jeśli grupa składa się tylko z trzech osób. A po wyłonieniu ćwierćfinalistek zdarza się okazja do szybkiego rewanżu, choć nie zawsze udaje się ją wykorzystać. Anna Płaza i Magda Ptak spotkały się dwa razy i w obu pojedynkach lepsza była ta pierwsza – najpierw 6:1, potem, już w półfinale, 9:5. Płaza wygrała turniej po finałowym 9:5 z Anną Majewską.x x xTakże w Warszawie, także na Ursynowie grały kobiety przyszłości. W turnieju do lat 12 zwyciężyła 11-letnia Agnieszka Szychowska przed o rok młodszą Aleksandrą Borecką. Trzecie miejsce zajęły Patrycja Burlińska i Wiktoria Wojciechowska. Tue, 18 Nov 2008 10:22:46 +0100 http://atp.org.pl/aktualnosci,91,prawo-do-tenisa-newsletter-atp-nr-492008.html Żurek w termobagu - newsletter atp nr 48/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,90,zurek-w-termobagu-newsletter-atp-nr-482008.html Miały być halowe, ale wyszły na świeże powietrze. Pogoda pozwoliła, a uczestnicy bardzo chętnie się zgodzili, aby mistrzostwa Śląska rozegrać częściowo pod dachem, a częściowo po gołym niebem.Weekend był trochę dłuższy niż zwykle. Kto mógł, ten wziął w poniedziałek dzień wolny od pracy i albo siedział w domu w kapciach przed telewizorem (co jest całkiem bez sensu), albo gdzieś sobie wyjechał z rodziną (w tym jakiś sens już jest), albo pomaszerował z rakietą na korty. Tych lubimy najbardziej.W halowych mistrzostwach Śląska wzięły udział 52 osoby. Najtrudniej było o zwycięstwo w kategorii +55 mężczyzn. Aż sześciu spośród dziewięciu graczy zajmuje w rankingu atp miejsce w czołowej dziesiątce! Wystartował numer 1 (Zdzisław Macias), numer 3 (Władysław Króliczak), numer 4 (Bogusław Duda), numer 5 (Krzysztof Kostecki) – by wymienić tylko rozstawionych.Nie wszyscy przejęli się porządkiem rankingowym. W pierwszej rundzie Zygmunt Dobrosz (14) pokonał Jacka Gdulę (7) 6:0, 4:6, 10-4, a w drugiej, już ćwierćfinałowej, Ryszard Melski (8) wyeliminował Dudę 6:4, 3:6, 10-2. W finale Macias zagrał jak na lidera przystało i wygrał z Kosteckim 6:4,6:2.Jeszcze większe zamieszanie w hierarchii zrobił Mateusz Walasek. W ćwierćfinale kategorii otwartej ograł najwyżej rozstawionego Dariusza Nowaka 4:6, 6:3, 14-12, a następnie Szymona Turka (nr 4 mistrzostw) 5:7, 7:5, 10-8. Finał wygrał już faworyt, Artur Otremba, może dlatego, że nie dopuścił do super tie breaka – 6:1, 6:3.Organizatorzy mogli pozwolić zawodnikom na tak długie mecze, ponieważ turniej trwał aż trzy dni. Nikt nie mógł więc wyjść z kortów Center Sport Katowice głodny tenisa. Jan Papierz zgłosił się do dwóch kategorii singlowych i w obu doszedł do finału. W grupie 45-latków pokonał Tomasza Wawrzyniaka 1:6, 6:2, 6:4, natomiast w +35 przegrał 2:6, 2:6 z Leszkiem Lemczakiem, który wcześniej wyeliminował Wawrzyniaka.Wśród kobiet wielką formą błysnęła Monika Kacperska. W czterech meczach (ośmiu setach) zwyciężczyni singla open straciła zalewie dwa gemy. Zdobyła je w półfinale Agnieszka Bierut. W kategorii +45 najlepsza była Jadwiga Gołda, natomiast deble wygrali Kacperska i Małgorzata Poloczek oraz Kostecki i Lemczak.Skoro wspomnieliśmy już o głodzie tenisa, zapytaliśmy też o ten prawdziwy. Został pokonany 6:0, 6:0 między innymi przez żurek. – Najlepszy w Katowicach! – zachwalają organizatorzy. Uczestnicy pochwalili żurek czynem: kupowali na wynos i upychali słoiki gdzie tylko mogli.x x xJak miksty, to tylko na Orle. No, może nie tylko, ale tam zawsze można liczyć na partyjkę tenisa w mieszanym towarzystwie. Tym razem bezkonkurencyjni okazali się Aleksandra Dziuba i Wojciech Stochlik. W finale pokonali 6:4 Elżbietę i Janusza Bauciów, których droga do finału była wyjątkowo wyboista – najpierw porażka w grupie z Moniką Rajską i Leszkiem Naskręckim, awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca, a potem dwa razy po 7:6 z Karoliną Myszkowską i Markiem Szamockim oraz Justyną Jackowską i Cezarym Goławskim.Turniej singlowy z cyklu Grand Prix Warszawy Amatorów jeszcze się nie skończył – finał w piątek. Zagrają w nim najwyżej rozstawieni Leszek Wrzesień i Robert Laskowski.x x xW Grand Prix Olsztyna finału (kategoria +45) też nie było i już nie będzie – Jerzy Jaworski musiał oddać mecz walkowerem Wojciechowi Rynkiewiczowi. Mógł być ładny pojedynek, ponieważ obaj tenisiści bardzo zgodnie szli do finału, eliminując rywali rozstawionych z numerami 1 i 2 – Lesława Markowicza i Krzysztofa Kawczyńskiego.x x xEee tam ranking – powie ktoś. Wielu z nas tak mówi, nie chcąc się głośno przyznać, że jednak przywiązuje wagę do numeru przed nazwiskiem. To też jeden z powodów, dla których zapisaliśmy się do atp. Chcemy wiedzieć, jakie robimy postępy, czy awansujemy, czy spadamy. Ranking mobilizuje nas do treningu, przeciwdziała lenistwu, pobudza chęć do rywalizacji.Ale nie wszystkie nasze wyniki – czy mecze łatwo przegrane, czy wygrane po tie breaku – od razu znajdują odbicie w rankingach. Komputer policzy tylko te punkty, które zostaną wprowadzone do jego pamięci. A wprowadzane są tylko te, które organizatorzy prześlą do „centrali”. Organizatorom przypominamy więc, aby nie czekali z wysyłaniem sprawozdań, a tenisistów zachęcamy, aby ich pytali, czy wysyłają. Wed, 12 Nov 2008 18:05:20 +0100 http://atp.org.pl/aktualnosci,90,zurek-w-termobagu-newsletter-atp-nr-482008.html Licencja nr 842 - newsletter atp nr 47/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,89,licencja-nr-842-newsletter-atp-nr-472008.html Paulina Surówka, licencja atp nr 842. Gra, bo lubi. Rozmawiamy o tenisie amatorskim w polskiej stolicy tenisa zawodowego, przynajmniej w wersji kobiecej. Jest pani jedną z ostatnich osób, które przystąpiły do programu atp. Jak pani do nas trafiła?- Trochę przez przypadek, trochę świadomie. Do niedawna jeździłam konno, ale miałam wypadek i uraz kręgosłupa. Ponieważ jestem osobą dość „żywą” – małą, sprytną, biegającą – tata poradził mi, żebym zaczęła grać w tenisa. Więc gram od 2005 roku. Oczywiście rekreacyjnie, ale z trenerem w prywatnym klubie. Spodobało mi się i nie jest już tak, że to tata chciał, a nie ja. Trening treningiem, ale sprawdzić się można dopiero w turniejach innych niż klubowe. I dlatego w zeszłym tygodniu zapisałam się do atp.Kto panią namówił?- Nikt! Zapisałam się sama z siebie. Przeczytałam o was w Internecie i postanowiłam się zgłosić. Przez wakacje trochę popracowałam, więc postanowiłam kupić sobie za te pieniądze trochę nowego sprzętu. Na wpisowe też wystarczy.Licencja podstawowa czy złota?- Na razie podstawowa, ale złota wygląda bardzo atrakcyjnie. Chyba każdy amator ma ulubionych tenisistów. A pani?- Oczywiście też. Ponieważ studiuję filologię bułgarską i chorwacką, w ogóle jestem zakochana w Bałkanach, to lubię wszystkich tenisistów, którzy pochodzą stamtąd. Moją ulubioną tenisistką jest Ana Ivanović, i to od wielu lat, jeszcze nawet zanim stała się sławna. A wśród mężczyzn – oczywiście Novak Dżoković. Tak jakoś wyszło, że raczej Serbowie niż Chorwaci i Bułgarzy…Co się pani najbardziej podoba w tenisie? Że chce pani grać dla siebie, a nie dla taty?- Bo to sport indywidualny. Na korcie mogę polegać tylko na sobie; tylko ode mnie zależy, czy wygram, czy przegram.xxxW Poznaniu odbył się turniej Junior Cup, w którym  wzięli udział tenisiści do lat 18. Po pasjonującym finale zwyciężył Maciek Lisowski, który pokonał Samuela Kosteckiego 7:6(5). Mon, 03 Nov 2008 21:05:44 +0100 http://atp.org.pl/aktualnosci,89,licencja-nr-842-newsletter-atp-nr-472008.html Ladies & Gentlemen - newsletter atp nr 46/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,88,ladies-gentlemen-newsletter-atp-nr-462008.html Zaczynamy po angielsku nie tylko dlatego, że to oficjalny język tenisa. I nie tylko zawodowego, bo coraz częściej „language” przydaje się także na naszych kortach. Na przykład na Orle – miksty podwójnie mieszane. Że pani z panem – to oczywiste. Ale czasem paszporty różne.W miniony weekend wśród osiemnaściorga uczestników turnieju była Hiszpanka oraz Polak pracujący w Norwegii. Innym razem grał Włoch pracujący w Polsce i obiecał przyprowadzić kiedyś swojego szefa Rumuna. Żeby zobaczył, jak fajnie można rozwinąć pomysł na tenis amatorski.Było dziewięć par. Żeby nikogo nie skrzywdzić, żeby każda mogła nagrać się do woli, zawody przeprowadzono systemem podwójnie grupowym: najpierw eliminacje, potem finały A, B i C – wszystko w trzyzespołowych grupach. Pierwsze miejsce zajęli Aleksandra Dziuba i Wojciech Stuchlik przed Moniką Żywiecką i Pawłem Celarym (to właśnie nasz „Norweg”) oraz Elżbietą i Markiem Bauciami. Hiszpanka Senise Pilar, w duecie z Januszem Hentoszem, cieszyła się z piątej lokaty. Nazajutrz 15 panów oraz Natalia Krajewska wyszło na kort Orła już tylko z towarzystwem po drugiej stronie siatki. Jedynaczka odpadła w pierwszej rundzie, ale spisała się dzielnie, wygrywając dwa gemy. Turniej singlowy zostanie dokończony w piątek – w finale zmierzą się Karol Piskozub i Mariusz Osiak.x x xLadies Cup – to też argument za dzisiejszym tytułem – z cyklu Grand Prix Warszawy Amatorek jest stałą pozycją w kalendarzu Sporteum Tennis & Ski (nie uciekniemy zbyt daleko od tej angielszczyzny...). Wystartowało osiem pań, a śród nich Daria Zawadzka, która właśnie tego dnia obchodziła imieniny. Kosz kwiatów dostała od organizatorów, sama wylosowała sobie nagrodę od atp (rakietę) i tylko Monika Rajska nie dorzuciła się do prezentów, bo pokonała solenizantkę w finale. Ale gniewać się nie ma o co, bo podarowane zwycięstwo nie cieszy. A potem była jeszcze lampka (albo dwie) wina i życzenia kolejnych sukcesów.x x xDamy walczyły na Choszczówce, dżentelmeni na Ursynowie. „Jak Cudnie Gra Południe” to część cyklu GP Warszawy Amatorów, jednak tym razem obsada była mało bardziej ogólnopolska niż zwykle. Można się zastanawiać, która z czterech pięcioosobowych grup była najsilniejsza – czy ta, z której wywodził się zwycięzca turnieju? A może ta, której obaj przedstawiciele przeszli przez rundę ćwierćfinałową? Kto chce, niech się spiera, ale fakt pozostaje faktem – zawody wygrał Robert Laskowski. W grupie stracił tylko jednego gema, podobnie w ćwierćfinale i dopiero w ostatnich dwóch meczach musiał popracować na 100 procent. Macieja Nowaka pokonał 9:7, a Pawła Lewita 6:4, 6:3.x x xJesień w pełni... W Gdyni są już przygotowani nawet na kolejną porę roku, bo już wystartowali z Zimowym Grand Prix Oksywia. Pierwszym liderem został Roman Żurkowski. Najtrudniejszą przeprawę miał w drugiej rundzie za sprawą Tomasza Stachowiaka, którego pokonał 7:5, 7:5. Trzem następnym rywalom – z Ireneuszem Ziorkiewiczem w finale włącznie – oddał po siedem gemów. Mon, 27 Oct 2008 17:15:19 +0100 http://atp.org.pl/aktualnosci,88,ladies-gentlemen-newsletter-atp-nr-462008.html Bliżej świata - newsletter atp nr 45/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,87,blizej-swiata-newsletter-atp-nr-452008.html 323 drużyny, złożone z dwóch, trzech, rzadziej z czterech graczy, reprezentujące 34 kraje, wzięły udział w największych w historii drużynowych mistrzostwach świata. ITF nazywa tych zawodników „seniorami”, my wolimy słowo „amatorzy”, choć byłych zawodowców też by się tam uzbierało. Tam – czyli na 89 (!) kortach w tureckich kurortach Manavgat i Belek.Tenisiści rywalizowali w 19 kategoriach wiekowych – od +35 do +80 lat. Polska, wystawiła tuzin zespołów – osiem męskich i cztery kobiece. Powiedzmy od razu, że ilość przeszła w jakość, bowiem to panowie zajmowali z reguły wyższe lokaty. Wprawdzie o wielkich sukcesach trudno mówić, jednak warto pamiętać, że u nas tenis amatorski to na razie jeszcze tylko rozrywka, zaś w takich krajach jak Stany Zjednoczone, Francja, Niemcy czy Hiszpania – gałąź przemysłu.Tym większe brawa dla polskich 75-latków, którzy zajęli ósme miejsce. Wygrali tylko jeden mecz, ale za to ten najważniejszy – grupowy z Niemcami 2:1. Decydujący punkt Józef Bogdanowicz i Stefan Tarapacki zdobyli w deblu. W drugim spotkaniu ulegli Amerykanom 0:3, którzy zdobyli potem złoty medal, wyprzedzając Kanadyjczyków i Francuzów.W kategorii +45 lat wystartowało aż 26 teamów, więc dziewiąta lokata Dariusza Gąbki, Marka Lubasa i Adama Sakwerdy jest wynikiem co najmniej przyzwoitym. Polacy przegrali tylko jeden mecz (z Francją 0:3), pokonali natomiast Bośnię i Hercegowinę, Finlandię, Szwajcarię oraz Szwecję i okazali się najlepszym zespołem spoza rozstawionych. Podium: 1. Hiszpania; 2. USA; 3. Francja.Nieznacznie mniejszą konkurencję mieli 60-latkowie, którzy zajmując 12. pozycję zmieścili się w górnej połowie klasyfikacji. Kazimierzowi Listkowi, Romanowi Mrozkowi, Zygmuntowi Dobroszowi i Bolesławowi Wiśniewskiemu zabrakło dosłownie jednego seta do zdobycia prawa walki o medale. O drugim miejscu w grupie przesądziła porażka 1:2 z Duńczykami, choć po pierwszym singlu prowadzili Polacy. Zamiast o miejsca 1-8, przyszło grać o 9-16. Podium: 1. Hiszpania; 2. Holandia; 3. Niemcy.Także 12. lokatę zajęli panowie młodsi od nich o 10 lat. Jan Papierz, Bogdan Rataj i Roman Wędrocha pokonali gospodarzy 2:1, co wystarczyło do zajęcia drugiego miejsca w grupie za Hiszpanami. Na początku rywalizacji w strefie 8-14 przyszła porażka 0:3 z Kanadą, a potem zwycięstwa nad Meksykiem i Szwecją. Podium: 1. Niemcy; 2. Hiszpania; 3. USA.Wyniki pozostałych reprezentantów Polski: kobiety +40 – 12.; kobiety +45 – 16.; kobiety +50 – 17.; kobiety +60 – 17.; mężczyźni +65 – 13.; mężczyźni +35 – 17.; mężczyźni +70 – 20.; mężczyźni +55 – 21. x x xNie każdy miał dość czasu (dwa weekendy i cały tydzień pośrodku) lub odwagi (w końcu to mistrzostwa świata), żeby wyprawić się aż do Turcji. W Polsce też przecież nie brakowało okazji, więc kto chciał, ten nagrał się do woli.Uczestniczki Grand Prix Warszawy Amatorek bardzo lubią formułę grupową. Nie dość, że nikt nie musi wracać do domu już po jednym meczu, to na dodatek jedna porażka nie przekreśla szans na końcowe zwycięstwo, a dwie wygrane w grupie nie gwarantują awansu. W miniony weekend praktyka zgodziła się z teorią.Z pierwszym przypadkiem mieliśmy do czynienia w grupie D. Aleksandra Bielska, Iwona Domańska i Iwona Kominiak zgodnie przegrały z Eleną Nowak, natomiast między sobą walczyły ze zmiennym szczęściem i zmusiły Marię Walewską (tradycyjnie kierującą zawodami) do przeprowadzenia dodatkowych obliczeń. Nie było to zresztą takie trudne: wystarczyło dodać lub odjąć kilka gemów. Z tych rachunków wyszło, że Domańska mogła grać dalej, a pozostałe dwie tenisistki zamieniły się w kibiców.Wariant drugi na własnym przykładzie przerobiła grupa B. Maria Walewska, Małgorzata Myszkowska i Marta Sikorska pokonały Aleksandrę Krauze, lecz między sobą wyszły na remis. Był to remis ze wskazaniem na Walewską (nie, nie dlatego, że to ona liczyła różnicę gemów) i Myszkowską.Później ani liczydła, ani kalkulator nie były już potrzebne. Narysowano tradycyjną drabinkę i kto przegrał, ten z niej spadał. Zwyciężyła Anna Majewska (co powoli staje się już normą GPWA), która tym razem nie skorzystała z niuansów regulaminu i wyraźnie pokonała wszystkie rywalki.x x xPanie walczyły na Ursynowie, a panowie na przeciwległym krańcu Warszawy, bo aż na Choszczówce. W kategorii open od początku rywalizowano systemem pucharowym do dwóch wygranych setów. Tylko jedną partię przegrał Robert Laskowski, którego Artur Adamczuk zmusił w ćwierćfinale do super tie breaka. Paradoksalnie – jeśli wierzyć tylko suchym wynikom – najłatwiejszy okazał się finał, wygrany przez Laskowskiego 6:1, 6:1 (z Michałem Wojciechowskim).Niesamowicie zacięty pojedynek o zwycięstwo w grupie A (kategoria +45) stoczyli Piotr Masoń i Stanisław Mrowicki. Kiedy gra się do dziewięciu, nie można wygrać mniej niż 9:8. W tym meczu zwyciężył Masoń. Obaj awansowali do półfinałów, ale do rewanżu nie doszło, ponieważ obaj w nich odpadli. O pierwsze miejsce w turnieju zagrali więc Ludwik Sarnowski i Dariusz Dziubanowski. I w grupie, i w finale lepszy okazał się ten pierwszy – 9:2 oraz 6:2, 3:6, 10-6.x x xDo II Grand Prix Sosnowca przystąpiły tylko cztery pary. W pierwszej fazie grano systemem „każdy z każdym”, a następnie „play off” – zdobywcy pierwszego i drugiego miejsca zmierzyli się w finale. Jacek Dyja i Dariusz Gwóźdź wygrali pierwsze spotkanie z Bogusławem Dudą i Janem Sidorowiczem 6:0, 6:0. W powtórce tak łatwo już nie było – 6:4, 6:2.x x xNa kortach TKKF „Skanda” już nie grają, ale to nie znaczy, że nic się tam nie dzieje. W ostatnią sobotę tenisiści z Olsztyna i okolicy (niekoniecznie najbliższej) oficjalnie i uroczyście zakończyli sezon. Ale najpierw go podsumowali: rozegrali 22 turnieje z udziałem ponad 100 zawodników. W klasyfikacji obejmującej wszystkie imprezy zwyciężył Roman Żurkowski przed Tomaszem Chacińskim, Włodzimierzem Amielańczykiem, Andrzejem Lasotą i Przemysławem Zielińskim. W Grand Prix Chłodni pierwsze miejsce zajął także Żurkowski przed Zielińskim i Amielańczykiem. W deblowej Grand Prix McDonald's triumfował Zdzisław Lech przed Zielińskim i Chacińskim. Grand Prix Seniorów Starszych wygrali Żurkowski przed Chacińskim i Jackiem Tomalikiem (+35); Wiesław Jaśkiewicz przed Mirosławem Badurą i Amielańczykiem (+45) oraz Lasota przed Lechem Smoczyńskim i Lesławem Markowiczem (+55).Nowy sezon rozpocznie się tradycyjnie 1 maja. Mon, 20 Oct 2008 21:42:30 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,87,blizej-swiata-newsletter-atp-nr-452008.html Wielka torba nadziei - newsletter atp nr 44/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,86,wielka-torba-nadziei-newsletter-atp-nr-442008.html Do tej pory – choć to już 44. wydanie naszego biuletynu – tylko raz (kto chce, niech sprawdzi w swojej poczcie albo na www.atp.org.pl) – zaczęliśmy przegląd wydarzeń od turnieju kategorii P, czyli pomarańczowej, dla początkujących. Druga okazja jest nie byle jaka: Puchar Krakusa.W Krakowie postanowili nie czekać, aż następcy Agnieszki Radwańskiej znajdą się sami. Uznali, że trzeba im pomóc. Na przykład organizując cykl turniejów. W maju, czerwcu i wrześniu były eliminacje, a w drugi weekend października – finał dla najlepszych.Najtrudniej mieli ci, którzy awans wywalczyli już w maju. – Musiałem długo czekać, ale nie szlifowałem formy jakoś szczególnie – wyznał jeden z uczestników. Ci starsi podchodzili do zawodów z dystansem, młodsi nadrabiali minami. Malutkie dziewczynki nie tylko targały po obiekcie wielkie, profesjonalne torby na sprzęt, ale i na kort wchodziły z zaciśniętymi piąstkami. Starsze miały do czynienia z całkiem poważnymi dylematami. – Kolega radził mi, żebym grała seksownie, a nie praktycznie – mówiła z uśmiechem 15-letnia Justyna. Wielu krzyczało ni to do siebie, ni do rywali, ni do rodziców. „Vamos!” - niosło się po Krakowie. Bo kto by dziś nie chciał być Rafaelem Nadalem? Nie brakowało więc walki i potu, ale i łez po porażkach.Poziom spotkań pokazał postęp szkolenia w Polsce. O ile starsi uczestnicy turnieju prezentowali z reguły toporny, wręcz nijaki tenis, to najmłodsi zaskakiwali skrótami, smeczami i całkiem dobrym serwisem. – Co zrobić, oni mieli lepsze warunki do treningów. Urodziłam się prawie w czasach komunizmu – zaskoczyła jedna z... 14-latek. W swoich kategoriach wiekowych zwyciężyli Oliwia Szymczuch i Piotr Śmietana (rocznik 1997 i młodsi), Justyna Sasiak i Damian Piotrowski(1995 -96) oraz Natalia Zdebska i Maciej Gas (1993-94).Puchar Krakusa zorganizowała fundacja Nad Wyraz, patronat honorowy objęły m.in. Kuratorium Oświaty w Krakowie, PZT, Wojciech Fibak. Podczas dekoracji zwycięzców zabrakło zapowiadanej Agnieszki Radwańskiej, ale następcy szybko jej wybaczyli. W końcu wyjechała na turniej WTA w Zurychu. – Przecież tenis jest ciekawszy niż nudne ceremonie – tłumaczyli sobie zwycięzcy.x x xDo Ryk nie warto jechać tylko na jeden dzień. Albo tylko na zawody. Za duże ryzyko, że coś się przegapi. Turniej Smecz Open trwał przez cały weekend i jeszcze się nie zakończył, choć już wiadomo, kto wygrał. Ale po kolei.W sobotę rywalizowały dzieci. Zapytane w mini ankiecie, dlaczego wybrały akurat tenis, a nie koszykówkę, piłkę nożną itp. odpowiedziały, że grają, bo lubią. Widać, że hasło atp działa. Działa też Szkoła Tenisa i Badmintona Smecz – przez całą jesień i zimę, dopóki śnieg nie uwolni kortów – klub będzie organizował dla najmłodszych zajęcia ogólnorozwojowe oraz turnieje badmintona i raketlona. Dziś warto wspomnieć o Danielu Mrozie. Ten 9-latek wolał zagrać z mocniejszymi rywalami, wreszcie pokonał starszą siostrę i zajął trzecie miejsce w kategorii do 14 lat!Nazajutrz na kort wyszli dorośli. Drabinka była rozpisana na 16 graczy, a przyjechało 17, zatem nie obeszło się bez „for-rundy”. Kto by się tego spodziewał, skoro turniej już raz zmienił termin z powodu złej pogody? Początkowo organizatorzy zamierzali zrobić tylko zawody dla dzieci, bo one zawsze są niezawodne. Okazało się, że pokolenie ich rodziców i dziadków też lubi grać, a na dodatek miało o co. – Super nagrody, wzorowa organizacja, profesjonalizm, punktualność, dobrze przygotowane korty i zaplecze, smaczne, zdrowe jedzenie, przyjemna atmosfera – miło słuchać takich pochwał od uczestników.Zwycięzcy Smecz Open: Maciej Fałdyga (kategoria –12); Krzysztof Gąska (–14), któremu z radości mama zafundowała od razu złotą kartę atp; Maciej Nowak (open).Ale to jeszcze nie koniec. 10 listopada w Rykach odbędzie się III Bal Miłośników Tenisa i Badmintona, na którym zostanie podsumowany sezon 2008.x x xNa kortach TKKF Skanda w Olsztynie przez cały rok turniej gonił turniej. Single, deble, w grupach, od razu pucharowo – naprawdę wszystko już było. Na zakończenie sezonu organizatorzy wymyślili jednak coś niezwykłego. Zabawę tę nazwali „rosyjską ruletką”.Bawiło się 13 tenisistów. Każdy z każdym walczył do trzech wygranych tie breaków. Nikt nie narzekał ani na brak okazji do gry, ani tym bardziej na brak emocji. Owszem – bez porażki zwyciężył Przemysław Zieliński (12-0), przed Mirosławem Badurą (11-1) oraz Tomaszem Chacińskim i Włodzimierzem Amielańczykiem (po 9-3), ale też nikt nie zszedł z kortu bez pokonania choćby jednego rywala.Przez cały sezon toczyła się rywalizacja o Grand Prix Open Skanda 2008. Sklasyfikowanych zostało aż 105 tenisistów. Czołowe miejsca zajęli: 1. Roman Żurkowski – 582; 2. Tomasz Chaciński – 466; 3. Włodzimierz Amielańczyk – 447; 4. Andrzej Lasota – 434; 5. Przemysław Zieliński – 409; 6. Zdzisław Lech – 406; 7. Wiesław Jaśkiewicz – 377; 8. Mirosław Badura – 309.x x xNie było nudno także w Karpaczu, gdzie rozegrano turniej O Puchar Family Tennis Camp. Wśród kobiet zwyciężyła Katarzyna Wachowiak. Co ciekawe – im wyżej została potem sklasyfikowana jej rywalka, tym mniej gemów potrafiła z nią wygrać.Panowie nie pozwolili sobie na większe niespodzianki. Dwóch było rozstawionych i właśnie tych dwóch spotkało się w finale. To, że numer 1 wygra z numerem 2, nie było już tak oczywiste, ponieważ Wojciech Sawicki z wielkim trudem pokonał Artura Matuszewskiego 6:3, 6:7, 7:6.Bardzo zacięty był również finał debla, w którym Piotr Bohdankiewicz i Grzegorz Kuśmirek niespodziewanie wygrali z Ranko Saczkiem i Wojciechem Sawickim 2:6, 6:3, 13-11. Mon, 13 Oct 2008 20:01:08 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,86,wielka-torba-nadziei-newsletter-atp-nr-442008.html Raz słońce, raz deszcz - newsletter atp nr 43/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,85,raz-slonce-raz-deszcz-newsletter-atp-nr-432008.html Po ostatnim weekendzie „atp” gram bo lubię mógł odnotować na swoim koncie kolejne dwa rozegrane turnieje – jeden „słoneczny”, drugi „ulewny”. Deszcz zmusił uczestników Rzeszów Cup 2008 do przeniesienia się na korty kryte, co niestety uniemożliwiło podziwianie rozgrywek większej liczbie widzów. Swoich „kolegów po fachu” oglądali głównie inni tenisiści. Na kortach stawiło się 23 zawodników, podzielonych na dwie kategorie: „open” i +45. Wyniki rozgrywek pokazały, że taki podział właściwie nie był potrzebny. Dlaczego? A to za sprawą Dariusza Gąbki, który wygrał zmagania w obu kategoriach! Nie było na niego mocnych – w całym turnieju nie przegrał seta. W finale „open” pokonał Damiana Pszczółkowskiego 6:2, 6:3. Pan Damian w drodze do ostatniego pojedynku rozegrał dwie trzysetówki, co pewnie odbiło się na jego formie w finale. W kategorii +45 Gąbka zaznaczył swoją dominację jeszcze dobitniej, pozwalając przeciwnikom na „urwanie” tylko jednego gema. Podobnych sukcesów życzymy Mirosławowi Misiołkowi i Grzegorzowi Sowie, którzy w zorganizowanej podczas turnieju loterii wylosowali złote licencje „atp”.xxxSwoje święto przy ładnej pogodzie obchodzili w Olsztynie debliści. Widzowie, którzy zjawili się na trybunach w centrum miasta byli świadkami wielu zaciętych pojedynków. Ostatni turniej z cyklu GP McDonald’s (wyłącznie gra podwójna) rozgrywany na czterech kortach Ogniska TKKF Skanda wygrała para Bartosz Paderewski i Bartosz Stempień. W finale gładko, bo 6:4, 6:0, pokonali Przemysława Sobiecha i Zdzisława Lecha. Trzecie miejsce przypadło w udziale parze Mirosław Badura i Lech Zieliński. Mając na uwadze dobre samopoczucie tych, którzy odpadli z turnieju głównym rozegrano turniej pocieszenia. Swoją drugą szansę wykorzystali Jacek Tomalik i Andrzej Lasota. Ostatni turniej z serii GP McDonald’s zadecydował o układzie deblowej klasyfikacji końcowej, w której pierwsze miejsce w sezonie 2008, dzięki systematycznej grze zajął Zdzisław Lech, wyprzedzając Przemysława Zielińskiego i Tomasza Chacińskiego. Uroczystość podsumowująca sezon zaplanowana została na 18.10.2008. Triumfatorom gratulujemy! xxxPogoda pokrzyżowała plany graczom, którzy mieli wziąć udział w Turnieju Tenisa Ziemnego o Puchar Starosty Słubic. Zawody zostały przełożone na 18.10.2008. Wszystkich, którzy chcą spróbować swoich sił na sztucznej trawie zapraszamy za dwa tygodnie.xxxLiczna grupa naszych zawodników szykuje się na wyjazd na indywidualne i drużynowe Mistrzostwa Świata (2008 Seniors & Super Seniors World Championships) w Turcji. Za wszystkich startujących trzymamy kciuki i liczymy na worek medali.xxxNa koniec chcielibyśmy przypomnieć organizatorom turniejów "atp", że do końca października należy zgłaszać turnieje rangi 3 i wyżej zaplanowane do rozegrania od 1 stycznia do 30 kwietnia 2009 roku. Czekamy na Państwa aplikacje.xxxZapraszamy także do lektury najnowszego wydania magazynu Tenisklub a w nim:Wielki tenis w wielkim mieście - korespondencja z Nowego Jorku. Jak powrót na tron Federera wyglądał z bliska?Egzamin z psychologii - czy dziewczyna z długim blodwarkoczem wróci do formy z końca ubiegłego roku? Taką mają nadzieję kibice Anny Czakwetadze.Tego jeszcze nie grano - challenger Pekao Open to już w polskim tenisie prawdziwa instytucja.  Mon, 06 Oct 2008 23:16:41 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,85,raz-slonce-raz-deszcz-newsletter-atp-nr-432008.html Sędzia też tenisista - newsletter atp nr 42/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,84,sedzia-tez-tenisista-newsletter-atp-nr-422008.html Po trzy mecze w grupach i po dwa w fazie pucharowej – uczestnicy PLUS CUP 2008 musieli rozłożyć siły na pięć turniejowych pojedynków – i to jednego dnia! Rozgrywanie meczy do jednego wygranego seta uniemożliwiło zawodnikom „kombinowanie” i sprawiło, że od samego początku spotkań dawali z siebie wszystko. Rozgrywki grupowe wyłoniły czterech półfinalistów, a zostali nimi  Michał Nowacki, Szymon Karczmarek, Roman Sowiński i Ryszard Koczorowski. Półfinały rozstrzygnięto szybko – Karczmarek pokonał Nowackiego, a Sowiński Koczorowskiego… . W finale walka była bardziej zacięta, a triumfatorem został Karczmarek, pokonując Sowińskiego 6:4. Zawodnikom kibicowały rodziny i przyjaciele, a wszyscy delektować się mogli specjałami spod ręki Macieja Woźniaka, finalisty Kulinarnego Pucharu Polski. O sukcesie turnieju niech świadczy fakt, że organizatorzy chcą uczynić z niego imprezę cykliczną. Oby tak dalej!XXXSędzia, jak wiadomo, jest w tenisie „elementem” koniecznym, ale nie zawsze przez wszystkich pożądanym… Ciężki to kawałek chleba, oj ciężki! Ci, którzy na co dzień rozstrzygają spory między tenisistami, spotkali się w Jarocinie i rozegrali VIII Mistrzostwa Polski Sędziów. W finałowym pojedynku kategorii open doszło do starcia na linii „północ-południe”. Ostatecznie zwycięzcą został Michał Podleśny ze Szczecina, pokonując Macieja Stoleckiego z Katowic. Po pierwszym, gładko wygranym secie, Podleśny trochę odpuścił i w drugiej partii o wygranej zadecydował tie break. Przeciwnik nie wykorzystał jednak swojej szansy i Podleśny wygrał 6:1, 7:6(8). W kategorii +35 tytuł obronił Wiesław Kozica, natomiast wśród Pań triumfowała Marta Chmielewska.XXXJakby specjalnie z myślą o wszystkich spragnionych tenisowej rywalizacji, w miniony weekend chmury łaskawie rozstąpiły się nad Stalową Wolą i przy ślicznej pogodzie 27 zawodników mogło zagrać w Turnieju Tenisowym Amatorów. Po dwóch deszczowych tygodniach apetyty na zwycięstwo były tym większe. Do finału kategorii open przeszli Jarosław Dobosz i Paweł Peron. Półfinałowy przeciwnik Perona, Hubert Krokos, zafundował mu walkowera, jednak ten moment odpoczynku przed finałem nie pomógł Panu Pawłowi, który przegrał z Doboszem 6:4, 6:4. W kategorii +50 mecze były bardziej zacięte. Obaj finaliści, Zbigniew Kożuszek i Aleksander Tor, w półfinale zagrali trzysetówki. Jak się okazało, więcej sił na finał zachował Tor, który nie napotykając większego oporu ze strony przeciwnika wygrał w 6:1, 6:3. Trzy finałowe sety rozegrali między sobą Włodzimierz Zdunek i Jerzy Zięba w kategorii +50. Pierwszą partię zapisał na swoje konto Zięba, jednak w drugim i trzecim secie górą był Zdunek, który wygrał 4:6, 7:5, 6:3. W drugim dniu udało się rozegrać debla, którego wygrała para Kałwa-Dobosz pokonujac Radwana-Karwana 6:3, 6:3.XXXGratulujemy! ATP zawitał wreszcie do Puław! Po raz pierwszy rozegrano tu turniej pod szyldem „Amatorskiego Tenisa Polskiego” – Amatorskie Mistrzostwa Puław (kategoria open). Stawiło się 10 zawodników z Puław, Radomia, Ostrowca Św. i Lublina, wśród których nie zabrakło stałych bywalców turniejów ATP. W fazie grupowej bez większych problemów swoje mecze wygrywali faworyci, czyli Zbigniew Popieluch z Radomia (gr.1) i Maciej Nowak z Ostrowca Św. (gr.2) W półfinale Nowak pokonał swojego kolegę z podwórka Pawła Szurmiaka 6:1, 6:1, natomiast Popieluch Damiana Chabrowskiego z Lublina 7:5, 6:0. Chabrowski prowadził już w pierwszym secie 4:0 jednak „coś się zacięło” i przegrał mecz zdobywając od tego momentu tylko jednego gema. Zacięty, długi (mecz toczył się już po zmroku przy sztucznym oświetleniu) i stojący na wysokim poziomie finał wygrał Popieluch 6:4, 6:7, 10:6. Swoich sił wśród seniorów spróbowali także młodzi zawodnicy z Puław, jednak w konfrontacji z doświadczonymi zawodnikami byli bez szans. Na uwagę zasługuję też udział w turnieju przedstawicielki płci pięknej, Pani Justyny Szymankiewicz, która w swojej grupie wygrała dwa mecze, co niestety nie wystarczyło do przejścia do półfinałów.XXXA na koniec nieco spóźnione, ale przez wielu oczekiwane wiadomości z Turnieju Finałowgo MASTERS Grand-Prix Olsztyna Seniorów (45 lat i starsi). Od maja do września rozegrano 9 punktowanych turniejów, na podstawie których 16-tu najlepszych zawodników awansowało do Turnieju Finałowego, rozegranego w dniach 20-21.09.2008. W całym cyklu udział wzięło 47 tenisistów z całego kraju, a zwycięzcą w kasyfikacji generalnej Grand-Prix został Ryszard Nowotka z Olsztyn, który wygrał 5 turniejów. Drugie miejsce przypadło Lesławowi Mankowiczowi (Olsztyn), a trzecie Tomaszowi Wawrzyniakowi z Mikołajek. Organizatorami Grand-Prix są Warmińsko-Mazurski Związek Tenisowy i Fundacja im. Marka Włodarczyka wspólnie z Urzędem Miasta Olsztyn. Tue, 30 Sep 2008 00:10:44 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,84,sedzia-tez-tenisista-newsletter-atp-nr-422008.html Spotkanie z Jesienią - newsletter atp nr 41/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,83,spotkanie-z-jesienia-newsletter-atp-nr-412008.html Nic nie jest wieczne – ani rakieta, ani naciąg, ani lato. Nawet nasz serwer. Wszystkie skarby atp, bit po bicie, musieliśmy przenieść na nowe urządzenie. Trwało to nieco dłużej, niż nam początkowo obiecywano, stąd jednodniowy poślizg naszego biuletynu.Lato, w przeciwieństwie do przeprowadzki serwera, nie chciało się przeciągnąć. Jesień, zupełnie jak nie kobieta, okazała się punktualna aż do bólu. Skoro tak, to trzeba było wyjść jej naprzeciw – jak uczestnicy turnieju w Katowicach.O Puchar Jesieni rywalizowano tam w ośmiu konkurencjach. W niektórych wystarczyło wygrać jeden mecz, aby wygrać turniej. Do debla mężczyzn w kategorii open zgłosiły się bowiem tylko trzy pary. Adam Bara i Tomasz Bara, jako rozstawieni z numerem 1, w półfinale mieli wolny los, a w finale pokonali Krzysztofa Chojętę i Michała Kałwę. Chcecie powiedzieć, że łatwo im przyszło? Nic z tych rzeczy – tie break w pierwszym i tie break (ten super) w trzecim secie.Równie zacięty mecz rozegrali Mariusz Kurowski i Marcin Cwalina, finaliści kategorii powyżej 35 lat. Tylko w pierwszej partii ruch był jednokierunkowy – Cwalina popędził do zwycięstwa 6:1. W drugiej od sukcesu dzieliły go tylko dwa gemy, jednak przegrał ją 5:7. W super tie breaku zdobył najważniejsze punkty, a więc i puchar.Porażkę w deblu Kałwa powetował sobie w singlu open. I on, i Maciej Bańdo szli do finału pewnym krokiem, jak na najwyżej rozstawionych przystało. W półfinałach obaj pokonali zwycięzców debla, zaś w najbardziej prestiżowym meczu turnieju Kałwa okazał się wyraźnie lepszy – 6:3, 6:1.Panie udowodniły, że nie trzeba być wybitnymi singlistkami, aby wygrywać debla. Hannie Listek i Martinie Skoczowskiej solowe występy niezbyt się udały (dwa ostatnie miejsca w grupie), natomiast w grze podwójnej nikt im nie dał rady. Podobnie jak Agnieszce Widziszowskiej w pojedynczej, choć w finale Jadwiga Gołda stawiała zacięty opór niemal do końca (przegrała 7:9).W pozostałych finałach Michał Klimczak (+45) pokonał Dariusza Kotuchnę 9:6, Zygmunt Dobrosz (+55 i +65) Kazimierza Bujaka 6:3, 6:1, natomiast Tomasz Berdzik i Józef Golik (debel +35) Czesława Buksę i Jana Lachendro 6:0, 6:1.x x xW Kielcach na kortach Centrum Tenisowego Roko zmieniają się tylko sponsorzy turniejów i fundatorzy nagród, natomiast zawodnicy wracają zawsze, gdy tylko jest okazja. Znowu była – Alpol Cup. Raczej niespodziewanie zwyciężyła Aleksandra Ryńska, która dokonała rzadkiego wyczynu, pokonując dwie najwyżej rozstawione zawodniczki: w pierwszym meczu Teresę Stochel (nr 2), a w ostatnim Annę Wichę (nr 1). I żeby nie było im przykro – obie po 6:2, 6:2.W singlu mężczyzn open w finale spotkali się faworyci. Pojedynek, jak na jedynkę (Wojciech Sawicki) i dwójkę (Paweł Herman) przystało, był bardzo zacięty, trzysetowy. Dopiero w trzeciej partii Herman uzyskał wyraźną przewagę i wygrał 7:6, 4:6, 6:2. W kategorii +45 zwycięzca – Dariusz Gąbka – najbardziej się namęczył wcale nie w finale, lecz w drugiej rundzie, kiedy pokonał Ranko Saczka 6:7, 7:5, 10-0. Mecz o puchar z Adamem Sakwerdą też trudno zaliczyć do łatwych – 7:5, 6:4.x x xFaworytki kolejnego turnieju z cyklu Grand Prix Warszawy Amatorek nie znały się na żartach. Ponieważ za oknem było zimno, mokro i nieprzyjemnie, więc chciały wrócić do domowego ciepełka tak szybko, jak to tylko możliwe. W trzech meczach grupowych Justyna Jackowska uroniła tylko trzy gemy, a Anna Płaza dwa, ale w dwóch. Potem zdecydowanie lepiej poszło już Płazie, która w półfinale pokonała Iwonę Kominiak do zera, a następnie Jackowską 7:5, 6:0.x x xW Olsztynie na spotkanie umówiły się pary deblowe. Spotkanie było wielostronne, bowiem grano systemem każdy z każdym. Żadnemu teamowi nie udało się pokonać Jacka Kalinowskiego i Bartosza Paderewskiego. Tylko Piotr Jasiński i Krzysztof Malinowski odebrali im seta, ale nie dlatego zajęli drugie miejsce – po prostu pokonali wszystkich pozostałych. Tue, 23 Sep 2008 21:26:55 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,83,spotkanie-z-jesienia-newsletter-atp-nr-412008.html Dajcie tlen - newsletter atp nr 40/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,82,dajcie-tlen-newsletter-atp-nr-402008.html Dwa lata temu grali o Puchar Pani Prezes (pani Anna prezesuje Szkole Tenisa Smecz w Rykach). W zeszłym roku również. W tym – już o Puchar Anny. Po prostu. Przecież na korcie wszyscy jesteśmy równi.Jaka była pogoda w miniony weekend – brrr! – nie trzeba przypominać. Przyjechali najdzielniejsi. W sobotę rozegrano kategorię +35 lat. Najbardziej odporny na zimno oraz smecze i dropszoty rywali okazał się Zbigniew Popieluch. W grupie, paradoksalnie, najwięcej kłopotów miał z Marcinem Janiszkiem, który zajął czwarte, ostatnie miejsce. Oddał mu sześć gemów, czyli więcej niż pozostałym razem wziętym. W półfinale pokonał Piotra Hordyjewskiego 6:3, 6:2, a w ostatnim pojedynku – Krzysztofa Łapczyńskiego 6:1, 6:3.Na niedzielę organizatorzy zaplanowali rywalizację bez żadnych ograniczeń wiekowych. Zgłoszeń mieli tyle, że już szykowali drabinkę na 16 szczebli. W przedostatniej chwili pięciu potencjalnych graczy zrezygnowało jednak z przyjazdu, więc po konsultacjach z obecnymi zmieniono system na grupowy. Na szczęście telefony z odwołaniami rozdzwoniły się jeszcze przed losowaniem, więc udało się uniknąć walkowerów.Nikt nie mógł narzekać, że nie nagrał się do woli, choć sety zaczynano od stanu 2:2. Wręcz przeciwnie – pojedynki były tak zacięte, że finaliści kończyli turniej już po zmierzchu. Zmęczeni zawodnicy całkiem poważnie prosili o wodę, a żartem o tlen. W najlepszym humorze byli oczywiście ci, którzy zwyciężali. Żadnych powodów do zmartwień – jak zwykle, bo wygrał ten turniej w 2006 i 2007 roku – nie miał Marek Sobieszek. Ale nie miał też łatwo. W półfinale pokonał Damiana Habrowskiego 6:3, 5:7, 12-10, a następnie Krzysztofa Łapczyńskiego 7:6(10), 6:4.x x xUpał czy deszcz – w Bytomiu zawsze jest sezon na tenisa. W V Grand Prix frekwencja była w normie, natomiast niespodzianek trochę więcej niż zwykle. W singlu kobiet zwyciężyła wprawdzie najwyżej rozstawiona Anna Wicha (w finale 6:1, 6:3 z Patrycją Szmidt), ale Ewa Sakwerda, numer 2 turnieju, tegoroczna wicemistrzyni Polski, przegrała swój pierwszy mecz 3:6, 0:6 właśnie ze Szmidt. W kategorii open mężczyzn najlepszy był mąż pani Ewy, Adam, także rozstawiony z dwójką (w finale 6:0, 6:1 z Kazimierzem Leśkiewiczem). Już w pierwszej rundzie, po porażce 3:6, 3:6 z Markiem Michalikiem, odpadł natomiast Michał Kałwa, numer 1.Uczestnicy połączonych kategorii +45 i +55 uszanowali ranking, choć też nie do końca, jednak zwycięstwo dwójki nad jedynką nie jest niczym nadzwyczajnym. W tym przypadku Marian Marczak pokonał Zygmunta Kopczyńskiego 6:3, 5:7, 6:3. Tylko gry podwójne zakończyły się zwycięstwem najwyżej rozstawionych – Ewy Sakwerdy i Anny Wichy oraz Michała Kałwy i Eryka Kryczki.x x xMistrzem województwa świętokrzyskiego mógł zostać każdy. Było jednak kilka warunków. Po pierwsze – kandydat do takiego tytułu musiał udać się do Kielc. Oczywiście z rakietą. Po drugie – pokonać większość przeciwników, bo niekoniecznie wszystkich. W kategorii +55 rywalizowano w jednej grupie, a aż trzech graczy zakończyło udział z trzema zwycięstwami i jedną porażką. Dodawanie i odejmowanie gemów nie było trudne, a z tych rachunków wyszło, że najkorzystniejszą różnicę miał Andrzej Oleszek.W pozostałych kategoriach podobnych utrudnień nie było, więc mistrzem został ten, kto wygrał ostatni mecz, czyli: kobiety – Elżbieta Mazurkiewicz, –12 – Wojciech Rolka, –18 – Mateusz Nowak, +18 – Paweł Herman, +35 – Andrzej Moczek, +45 – Tomasz Chałaciński.Kategoria ponad 55 lat była rozgrywana w ramach Memoriału Adama Borchólskiego (byłego gracza i działacza Tęczy Kielce), a do 18 w ramach Memoriału Adama Krajewskiego (tenisisty tragicznie zmarłego w wieku 17 lat). x x xSwoje mistrzostwa mieli także seniorzy starsi z województwa warmińsko-mazurskiego. Najmłodszym złotym medalistą – w kategorii +35 – został Michał Smoczyński, który pokonał Romana Żurkowskiego 3:6, 6:0, 2:0. Krecz był ceną za półfinałowe zwycięstwo nad Dariuszem Kardasiem 6:2, 4:6, 6:2. Niezwykle zacięte pojedynki finałowe stoczyli Tomasz Wawrzyniak i Krzysztof Kawczyński (+45) oraz Ryszard Nowotka i Leszek Markowicz – w obu przypadkach zakończone wynikiem 7:5, 7:6.TKKF Skanda zaprasza na ostatnie turnieje sezonu letniego 2008 – deblowy 20 września oraz singlowy tydzień później. Mon, 15 Sep 2008 19:29:38 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,82,dajcie-tlen-newsletter-atp-nr-402008.html Tańce, hulanki, meczbole czyli... - newsletter atp nr 39/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,81,tance-hulanki-meczbole-czyli-newsletter-atp-nr-392008.html 19 grup, każda po cztery pary, plus dwa duety zwolnione z eliminacji. A debel, wiadomo – to dwie osoby. I same kobiety. Dobrze liczycie – 156. Ale to jeszcze nie wszystkie. Był komitet organizacyjny, była delegacja atp (damska), były panie, które po prostu chciały tam być. Tam, czyli na Baba Cup we Wrocławiu.Nie dały się zamknąć na kortach. Ruszyły w miasto, prosto na Rynek. Urszula Dudziak musi im wybaczyć – wpadły między ludzi z jej „Papayą” na ustach. I oczywiście z rakietami w dłoniach. Pośpiewały, potańczyły – niech wszyscy wiedzą, jak się bawią tenisistki po trzydziestce (wiek zdradzamy nieprzypadkowo – to wyciąg z regulaminu). Zdradźmy też od razu, że tańcom i hulankom panie oddawały się także wyłącznie we własnym gronie, ale tam nie pozwoliły sobie na żadną improwizację. Ponieważ Baba Cup to rozgrywki drużynowe, wszystkie ekipy przygotowały się tak, jakby to miały być co najmniej igrzyska olimpijskie.Owszem – udział się też liczył, ale dla czystej, niczym nie skażonej przyjemności, to one grają na co dzień. Raz w roku muszą się sprawdzić. Po eliminacjach grupowych liczba par chętnych do zwycięstwa została zredukowana z 78 do 32. Oznaczało, że tylko pierwsze miejsce zapewniało aktywny udział w dalszej części turnieju. Drugie dawało tylko nadzieję i musiało być poparte dobrym bilansem gemów.Pięć z szesnastu meczów pierwszej rundy kończyło się tie breakiem. Do ćwierćfinałów awansowały aż cztery deble z Gdyni, dwa przeszły do kolejnej rundy, ale poznanianki i katowiczanki nie przepuściły ich dalej. Zresztą Izabela Gilewicz i Małgorzata Grzybek, podobnie jak przed rokiem, nie przepuściły nikomu. Dwie pary – Danuta Plackowska i Katarzyna Wachowiak w drugiej rundzie oraz Monika Rogowska i Ewa Sobczak w finale – utargowały u nich po trzy gemy, co pozostałe tenisistki oklaskiwały ze zrozumiałą zazdrością.Podczas rozdawania nagród nie było już żadnych powodów do zazdrości. Każda z pań dostała „coś” – ale co, to już zależało od losu. Aby utrzymać temperaturę oczekiwania na odpowiednim poziomie, organizatorki nie zdradziły uczestniczkom, że żadna nie wróci do domu z samymi wrażeniami.Zresztą z wrażenia niejeden kibic mógłby zaniemówić…x x xPobudka skoro świt, asfalt po koła, losowanie, rozgrzewka, mecz, czasem trzy, a jak dobrze pójdzie, to jeszcze puchar i uścisk dłoni – a potem do domu. Nie w Łodzi. Turniej W. Lewandowski Open trwał pięć dni i nikt nigdzie nie musiał się spieszyć.Nikt też nie musiał się zastanawiać, czy nie spotka zbyt silnych rywali. Albo zbyt słabych – bo to również żadna przyjemność. Na ośmiu kortach Startu każdy znalazł dla siebie kategorię wiekową, a kandydaci na tenisistów zagrali w grupie dopiero stawiających przysłowiowe pierwsze kroki.Wyniki finałów. Kobiety Emilia Brzóska – Aleksandra Krauze 6:2, 6:1; mężczyźni –45: Maciej Kośka – Michał Andrzejczak 6:1, 6:1; +45: Jacek Patalas – Stanisław Zamiatała 6:3, 6:1; +55: Bolesław Wiśniewski – Zygmunt Banasiak 6:4, 6:1; +65: Bogdan Gur – Eugeniusz Zając 6:0, 6:3; dzieci –12: Jakub Florczak – Bartłomiej Andrzejczak 7:5, 6:2; „pierwszy krok”: Grzegorz Krysiak – Michał Zagłoba walkower; debel: Piotr Janiak, Maciej Kośka – Maciej Woźniak, Jan Zagłoba 6:4, 6:4; mikst: Pągowska, J. Zagłoba – Malinowska, Jędrzejczak 6:2, 3:6, 6:3.I dopiero po pięciu dniach zmagań przyszła pora na nagrody. Dostali je nie tylko zwycięzcy, lecz także najstarszy (80) i najmłodszy (7 lat) uczestnik zawodów. Główne trofea ufundował Wiesław Lewandowski, biznesmen i przyjaciel tenisa, a pozostałe upominki – lokalne władze, galeria sztuki oraz „Gazeta Wyborcza”.x x xNa koniec zrobimy wyjątek, bo turniej odbył się nie w miniony weekend, lecz w poprzedni. I bynajmniej nie dlatego, że nie chcemy zadzierać z panią sierżant. Wspominamy o nim dlatego, że to turniej charytatywny. O Puchar Komendanta Wojewódzkiego Policji w Szczecinie walczyły w Kołobrzegu pary deblowe złożone z przedstawicieli władz samorządowych, wysokich rangą policjantów, strażaków i prokuratorów, a także bankowców i pracowników nauki głównie z Pomorza Zachodniego.Pierwsze miejsce zajęli nadinspektor Władysław Padło z Warszawy i aspirant sztabowy Adam Małecki z Kołobrzegu, ale nie ten wynik jest najważniejszy. Podczas turnieju przeprowadzono licytacje oraz zbiórkę pieniędzy na rzecz dzieci z Ośrodka Wsparcia Rodziny w Białogardzie. Zebrano łącznie 4136 złotych.Więcej takich meldunków…x x xSkoro już trafiliśmy do tego zakątka Polski, to jeszcze krótko o VI Turnieju Aurora Cup. W Międzyzdrojach rywalizowało 25 zawodników, w tym sześciu z Berlina. Zwycięzcy debla, Marek Brzezicki i Zbigniew Herliczka, przyjechali aż z Lubina. Po ponad 2,5-godzinnym finale pokonali Bogdana Sztabę i Mariusza Kaczmarka. Brzezicki , ubiegłoroczny zwycięzca singla, tym razem musiał zadowolić się drugim miejscem po porażce z Wiesławem Paleniem z Jeleniej Góry 4:6, 4:6. Mon, 08 Sep 2008 22:16:20 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,81,tance-hulanki-meczbole-czyli-newsletter-atp-nr-392008.html Wesele nie wadzi - newsletter atp nr 38/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,80,wesele-nie-wadzi-newsletter-atp-nr-382008.html Nie dość, że na co dzień po Warszawie jeździ się kiepsko, to jeszcze w ostatnią sobotę wakacji kilkadziesiąt samochodów z 59 tenisistami na pokładzie ruszyło w stronę Ursynowa. Dodatkowych korków na szczęście nie spowodowali, bo miasto dopiero się budziło.Kolejka mężczyzn czekających, żeby potwierdzić swój udział w kolejnym turnieju Babolat Tour, zaczęła się ustawiać już przed dziewiątą. Przywieźli mnóstwo energii i niewiele cierpliwości, więc natychmiast po losowaniu rozeszli się po terenie Szkoły Tenisa Tie Break, żeby jak najszybciej, bez zbędnej zwłoki, czynić swoją powinność. Kobiety dołączyły wczesnym popołudniem, kiedy pierwsi pokonani zrobili już nieco wolnego miejsca na kortach. Panie Myszkowskie ledwie zdążyły się przebrać po przyjęciu weselnym, ale do gry były gotowe na czas.Mijały gemy, sety, godziny; jedni schodzili z kortów pokonani, inni, już przy sztucznym oświetleniu, nadal zmagali się z przeciwnikami. Wreszcie przerwa – pora na posiłek regeneracyjny. Organizatorzy podali kiełbaski, kaszankę oraz warzywa prosto z grilla. Przy wspólnym stole rozlosowano cenne nagrody. Członkowie atp mieli podwójną szansę, ponieważ ich kupony ciągnięto z dwóch pucharów: jeden zawierał nazwiska wszystkich uczestników turnieju, a drugi jedynie rozsądnych posiadaczy licencji. Tym sposobem Paweł Gajewicz stał się posiadaczem odtwarzacza DVD oraz sprzętu sportowego od głównego sponsora imprezy. Agnieszka Dyderska z kolei otrzymaną nagrodę oddała poznanemu chwilę wcześniej partnerowi mikstowemu. Spontaniczne pary deblowe tworzyły się i nad grillowaną kaszanką, i na kortach, gdzie – choć pokonani – rozochoceni grą zawodnicy nadal nie chcieli wypuścić z rąk rakiet. Taki już urok tenisa, że nie wszystkim było dane wrócić na kort w niedzielę. Mniej grających wcale nie oznacza mniej emocji. W końcu każdy, póki nie przegrał meczbola, miał chrapkę na coś fajnego od Babolata. W tym przypadku nikt nie mógł już liczyć na szczęście, lecz na umiejętności. Na zwycięstwo i nagrody trzeba przecież zasłużyć. Oto i lista zasłużonych:- Anna Majewska (finał 4:6, 6:3, 10-8 z Magdaleną Lewandowską)- Piotr Raciborski (open; 7:6, 3:1 krecz ze Sławomirem Graczykiem)- Sławomir Graczyk (+35; 7:5, 6:2 z Dariuszem Krakowiakiem)- Zbigniew Wesołowski (+45; 6:4, 6:2 z Piotrem Olakiem)- Karolina i Małgorzata Myszkowskie (9:1 z Magdaleną Lewandowską i Joanną Ługowską)- Dariusz Krakowiak i Leszek Naskręcki (6:1 krecz z Grzegorzem Kamarowskim i Krzysztofem Kowalczykiem)- Karolina Myszkowska i Marek Szamocki (6:2 z Mirosławą i Zbigniewem Szymańskimi).x x xOrganizatorzy mistrzostw Polski dziennikarzy postawili przed uczestnikami tylko jeden warunek – zagracie, jeśli zbierze się was pół setki. Przyjechało 60, w tym 15 pań. I to nie tylko z Polski, bo gościnnie wystąpiło kilkoro gości zagranicznych, a wśród nich Nora Adamcova, dziś mistrzyni świata tej branży, a kiedyś pogromczyni samej Martiny Navratilovej.Okazało się, że tenis był jedynie dodatkiem do wielu innych atrakcji. Dokąd by dziennikarze nie pojechali – do pobliskiej stadniny koni czy do Lwowa – nie chcieli wracać. Dopiero argument, że następny punkt programu jest jeszcze ciekawszy lub jeszcze bardziej wzruszający, przywracał ład w planie dnia. A takich dni było pięć.Żyć nie umierać, a tu jeszcze trzeba grać… x x xO Puchar Prezesa Kolportera walczono w Kielcach już po raz dwunasty, więc niby nic nowego. A jednak! Debiut pod nowym szyldem (Kolporter Express Cup) i pod auspicjami atp, bardzo wysoka jak na tenis amatorski pula nagród (ponad 10 tysięcy złotych), co jest zasługą także innych sponsorów (BGŻ, Ford, City Interactive, OniMedia, Sobienie Królewskie Golf & Country Club, Media Markt Kielce, Browar Tyskie), wreszie kategoria 2 – obsada musiała być znakomita. Zawodników sklasyfikowanych w pierwszej dziesiątce rankingu atp nie ma co liczyć, bo zbyt łatwo można się pomylić.W tym doborowym towarzystwie zwyciężyli: Monika Kacperska, Łukasz Cyrański (open), Dariusz Gąbka (+35 oraz +40) i Aleksander Tor (+50).x x xNajbardziej zapracowanym uczestnikiem Grand Prix Sosnowca był Michał Klimczak. Wprawdzie jako rozstawiony z numerem 2 w pierwszej rundzie miał wolne, a w drugiej wygrał bez straty gema, to już w ćwierćfinale zaczęły się schody. Ryszarda Mirka pokonał 6:1, 6:7, 6:2, następnie Andrzeja Bartosińskiego 6:2, 3:6, 6:1 i tak znalazł się w finale. W decydującym pojedynku zmierzył się Jackiem Dyją, czyli numerem 1. Znów rozegrał trzy sety, znów wygrał pierwszego (6:4) i przegrał drugiego (3:6). Historia nie chciała się jednak powtarzać aż do końca – w ostatniej partii turnieju zwyciężył Dyja 6:2.x x x48 panów i 6 pań stanęło na starcie Mistrzostw Gdyni Amatorów Jaguar JLR Cup. Tenisistki uwinęły się tak szybko, że finalistki zdążyły spotkać się dwa razy. N. Parchowska pokonała Ł. Wesołowską najpierw w grupie 2:6, 6:4, 10-5, a potem w meczu o tytuł 6:0, 6:1.J. Słoma, zwycięzca w konkurencji mężczyzn, najtrudniejszych rywali miał wcale nie w finale, lecz nieco wcześniej. W III rundzie pokonał J. Dejnarowicza 6:7, 6:3, 10-6, a w półfinale M. Wilamowskiego 4:6, 6:4, 10-0. Pojedynek o złoty medal z J. Fiedorowiczem wygrał 6:0, 6:3.x x xW Koszalinie – dzięki TKKF oraz firmie Invest Nieruchomości – tamtejsi tenisiści przeprowadzili udany zwiad. Pierwszy turniej Family Cup, jak sama nazwa wskazuje wystąpiły deble i miksty rodzinne, okazał się imprezą tak udaną, że już został wpisany do kalendarza atp na przyszły sezon. W tym roku wygrali Marcin i Paweł Skrzypkowie oraz Ewelina i Krzysztof Michalscy. Mon, 01 Sep 2008 21:44:53 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,80,wesele-nie-wadzi-newsletter-atp-nr-382008.html Rewanż już za godzinę - newsletter atp nr 37/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,79,rewanz-juz-za-godzine-newsletter-atp-nr-372008.html O Czarnych Diamentach z Bytomia musieli słyszeć nawet za granicą. Być może słyszeli również, że polscy amatorzy coraz lepiej grają w tenisa, więc o punkty do rankingu ITF nie będzie łatwo. I nie było – tylko w jednej z 19 konkurencji zwyciężyli goście.A konkretnie Niemiec Gerd Dahmen. Trener tenisa z TC GW Edenkoben, najlepszy w kategorii +55 lat, w czterech pojedynkach nie stracił seta, ale na sukces musiał solidnie zapracować. Z Maciejem Wichrem wygrał 7:5, 6:3, a ze Sławomirem Drągiem, już w finale, 7:5, 6:4.Skoro zagraniczni konkurenci zbytnio nie przeszkadzali, można było wyrównywać rachunki za niedawne mistrzostwa Polski. Bytomski finał kategorii +40 okazał się niemal wierną kopią meczu o złoty medal rozegranego w Katowicach. Robert Peszke znów pokonał Piotra Ludygę, ale wicemistrzowi udało się skorygować wynik na swoją korzyść – z 1:6, 3:6 na 4:6, 3:6.W kategorii +50 do powtórki doszło już w półfinale. Jan Papierz ponownie wygrał z Aleksandrem Torem – tym razem jednak „zmieścił” się w dwóch setach 6:3, 6:3. Po potwierdzeniu krajowego prymatu już nie wypadało mu nie zająć pierwszego miejsca także w Bytomiu, więc w finale pokonał Jacka Merwarta 7:6(5), 6:2.Na okazję do rewanżu panie nie chciały czekać tygodniami. Wystarczyły im godziny, ponieważ w „diamentowym” turnieju rywalizowały systemem grupowo-pucharowym. Jeden z tych rewanżów nie był udany. W kategorii +40 Anna Wicha pokonała Ewę Sakwerdę 6:1, 6:7(3), 7:6(4) – i niech ktoś powie, że ten mecz był „o pietruszkę”! – oraz w finale 4:6, 6:2, 6:1. Udało się natomiast Małgorzacie Grzybek, która po szybkiej porażce 1:6, 2:6 z Izabelą Gilewicz zajęła drugie miejsce w grupie. Ale w turnieju pierwsze, bo ostatni mecz połączonych kategorii +45/+50 wygrała 7:5, 7:5.W pozostałych kategoriach zwyciężyli: Agnieszka Widziszowska (+35), Jadwiga Gołda (+55/+60/+65), Marek Lubas (+45), Roman Mrozek (+60), Bronisław Wileński (+65), Jędrzej Nowak (+70), Henryk Kolankowski (+80/+85), Izabela Gilewicz i Małgorzata Grzybek (debel), Krzysztof Kostecki i Leszek Lemczak (debel +35), Jarosław Kosek i Adam Sakwerda (debel +45), Sławomir Drąg i Ryszard Melski (debel +55), Czesław Łyp i Bronisław Wileński (debel +65), Agnieszka Widziszowska i Leszek Lemczak (mikst +70) oraz Izabela Gilewicz i Waldemar Labe (mikst +90). W grze mieszanej liczył się oczywiście łączny wiek partnerów.x x xNowy Sącz – najnowszy punkt na mapie atp. Grają tam w tenisa od lat, turnieje amatorskie O Puchar Prezydenta Miasta organizują dokładnie od 24, ale nie chcieli czekać do jubileuszu. Zgłosili zawody do programu „atp – gram, bo lubię”, bo:– Wiemy, co się dzieje. Trzeba było przystąpić, żeby podnieść renomę naszych mistrzostw – mówi Andrzej Borek, na co dzień trener tenisa, a w weekendy sędzia turnieju.No i mąż pani Elżbiety, która też wystąpiła w ostatnim turnieju. Rywalki miała dwie, z obydwiema wprawdzie przegrała, ale ma doskonałe alibi. Pierwsze miejsce w tej rywalizacji zajęła przecież Urszula Kukla, od czterech czy pięciu lat ćwicząca pod okiem pana Andrzeja.Janusz, młodszy o dwa lata od Uli, musi jeszcze potrenować, aby jej dorównać. W konkurencji do lat 16 zajął bowiem drugą lokatę (przegrał z Arturem Nowakowskim 6:1, 3:6, 2:6). Ich rodzice też trochę odbijają, ale na bardziej regularny kontakt z tenisem niestety nie mają czasu.W nowosądeckich turniejach występuje zwykle ok. 30 osób. Raz zdarzyło się nawet, że trzeba było rozlosować drabinkę na 64 osoby, choć nie wszystkie pozycje udało się wtedy zapełnić. Tym razem kategoria open mężczyzn (jedyna rozgrywana systemem pucharowym) zmieściła się na 16 szczebelkach, ale za to bez „bye-ów”. W finale spotkali się Edward Oleksy i Tomasz Michalik. Ten pierwszy, grający z numerem 1, prowadził z tym drugim, rozstawionym z numerem 2, już 5:1, ale mistrzem Nowego Sącza nie został. Przegrał 6:7(5), 2:6. W kategorii +55 lat zwyciężył Michał Obrzud.Organizator turnieju, Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Kultury Fizycznej i Sportu, chciałby podziękować Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji za nieodpłatne udostępnienie kortów. Takie prośby spełniamy z ochotą.x x xBabolat Tour zajechał do Kielc. Z numerem 1 w kategorii +35 wystąpił Dariusz Gąbka. Zwycięstwo tegorocznego mistrza Polski tenisistów 45-letnich i starszych ani przez chwilę nie stało pod znakiem zapytania. Najbliżej zdobycia seta był w półfinale Ireneusz Maciocha, który przegrał 2:6, 5:7. W następnym meczu Gąbka pokonał Andrzeja Moczka 6:1, 6:2.W pozostałych konkurencjach najwyżej rozstawieni radzili sobie trochę gorzej. Anna Wicha (open kobiet) przegrała już pierwszy mecz z Katarzyną Chmielewską, która zresztą wygrała turniej – w finale 6:0, 6:0 z Elżbietą Mazurkiewicz. Paweł Herman, numer 1 wśród mężczyzn (open) doszedł do finału, w którym nie sprostał Bartłomiejowi Przybyłowi, choć o takim meczu obaj będą długo pamiętali – 5:7, 7:5, 3:6.x x xZawsze jest o czym pogadać w oczekiwaniu na mecz albo już po porażce i prysznicu. Uczestnicy Grand Prix Bytomia zgodnie zauważyli, że wygrywać coraz trudniej, bo poziom coraz wyższy. Ale nic w tym dziwnego, skoro wielu amatorów ćwiczy z trenerami, aby poprawiać technikę i taktykę. Mon, 25 Aug 2008 23:57:54 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,79,rewanz-juz-za-godzine-newsletter-atp-nr-372008.html Trzy rodzynki - newsletter atp nr 36/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,78,trzy-rodzynki-newsletter-atp-nr-362008.html Polskie przysłowie mówi, że nieobecni nie mają racji. Albo nie mają nic do powiedzenia. Więc – poloniści mówią, że od „więc” zdania się nie zaczyna, ale trudno – to nie wina uczestników Międzynarodowego Turnieju Tenisowego Seniorów Katowice Cup, że „międzynarodowość” zawodów była symboliczna. Kto chciał, ten przyjechał.Przyjechał jeden Amerykanin, jeden Litwin i jeden Niemiec, zresztą polskiego pochodzenia. W tenisie amatorskim jak w zawodowym – też jest ranking, i to międzynarodowy. Lista klasyfikacyjna ITF ma nawet priorytet nad krajowymi, o czym doskonale wiedzą członkowie atp. Nie ma więc co narzekać – polscy amatorzy czerpali punkty pełnymi garściami.Zacznijmy jednak od gości. Najlepszy z nich – Joseph Lyden ze Stanów Zjednoczonych – dotarł aż do półfinału kategorii +55 lat i na pewno poprawi swą dotychczasową pozycję w rankingu światowym (485.). Jako gracz rozstawiony (nr 7) w pierwszej rundzie miał wolny los, w drugiej wyeliminował Andrzeja Iszczukiewicza 6:4, 6:2, a w ćwierćfinale wpadł na turniejową jedynkę – Władysława Króliczaka (65-ITF). Na korcie różnicy 420 miejsc nie było widać, a już bynajmniej na korzyść Polaka, ponieważ Amerykanin wygrał 6:1, 6:2. Następny rywal, zresztą zwycięzca turnieju, Sławomir Drąg (nr 358 na świecie i 5 w Katowicach) pokonał go takim samym wynikiem, tylko kolejność setów była odwrotna.Arvydas Tverijonas (+45) i Sylwester Piekacz (+50) wygrali po jednym pojedynku. Dla rozstawionego Litwina (nr 7) oznaczało to awans do ćwierćfinału, zakończonego porażką 7:6(5), 4:6, 4:6 z Tomaszem Wawrzyniakiem (nr 3). „Polski” Niemiec przebił się tylko do drugiej rudy i odpadł po starciu z Pawłem Kaczorowskim (nr 6) 4:6, 2:6.Spośród dziewięciu konkurencji rozgrywanych od początku do końca systemem pucharowym, tylko trzy wygrali zawodnicy najwyżej rozstawieni. Najłatwiej poszło Romanowi Mrozkowi (kat. +60, 24-ITF), który trzem rywalom oddał w sumie 10 gemów. Krzysztof Sieniawski (kat. +35, 61-ITF) miał kłopoty w półfinale z Bogdanem Głąbem 2:6, 6:4, 6:0, natomiast dla Roberta Peszke (kat. +40, 54-ITF) różnica między zwycięstwem a porażką była najmniejsza z możliwych – dwa punkty w tie breaku trzeciego seta finału przeciwko Piotrowi Ludydze.Największe wrażenie zrobił występ nie rozstawionego Wojciecha Olszy. W najbardziej prestiżowej kategorii otwartej trzech rywali odprawił „na rowerze”, a czwartego (trzeciego w kolejności, czyli w półfinale) Macieja Bando (nr 2) pokonał 6:3, 6:1.Do kategorii open kobiet zgłosiły się tylko cztery tenisistki, zagrano więc systemem „każda z każdą”. Hanna Listek, wicemistrzyni Polski amatorek, pokonała wszystkie rywalki, ale łatwo nie było. Karolina Zamora (trzecie miejsce) urwała jej seta, a Agnieszka Bierut (drugie) zmusiła do tie breaka.x x xTrzy kategorie, trzy dni, dwie nawierzchnie – wszystko przez pogodę, która w miniony weekend nie rozpieszczała uczestników turnieju na kortach TKKF Skanda w Olsztynie. W najbardziej wyrównanym finale (+45) Mirosław Badura pokonał Pawła Jurczyńskiego 6:7, 6:3, 10-6. Poza tym triumfowali Roman Żurkowki (+35) – 6:3, 6:3 z Tomaszem Chacińskim oraz Andrzej Lasota (+55) – 7:5, 7:5 z Lesławem Markowiczem.x x xPo równo nie zawsze znaczy, że sprawiedliwie. I na odwrót. Podczas kolejnego turnieju o Grand Prix Warszawy Amatorek zawodniczki w grupie A rywalizowały do 9, a w grupie B – do 6 wygranych gemów. W sumie było ich siedem, każda chciała pograć, stąd ten rozsądny pomysł. I tak zwyciężczynie obu grup – Anna Majewska i Daria Zawadzka musiały zdobyć po 18 gemów. Prawda, że to uczciwe postawienie sprawy? Dopiero w finale wyjaśniły sobie, która jest lepsza. Na razie Zawadzka – 3:6, 6:4, 7-3. Mon, 18 Aug 2008 21:53:25 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,78,trzy-rodzynki-newsletter-atp-nr-362008.html Prawie jak F1 - newsletter atp nr 35/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,77,prawie-jak-f1-newsletter-atp-nr-352008.html W tym przypadku słowo „prawie” robi niewielką różnicę. To już 32. sezon rozgrywek o Grand Prix Wybrzeża. W tym roku rozegranych zostanie łącznie 20 turniejów. Do końca zostało jeszcze sześć, ale szampan już się polał.Uczestnicy GPW wędrują po całym Wybrzeżu. Odwiedzili już kilkanaście ośrodków, choć w tym sezonie spotykają się w pięciu klubach. „Spotykają” – to najwłaściwsze określenie, ponieważ w większości są to stali bywalcy. Bywają jednak także przyjezdni, i to z bardzo daleka. Grali tam już nawet Amerykanie. Polscy amatorzy również pamiętają, że wakacje nad morzem to nie tylko plaża, molo i „monciak”.Scenariusz od lat jest podobny. W sobotę gra ok. 30 osób, co najmniej drugie tyle zajmuje się dopingiem, natomiast na niedzielę zostaje tylko elita. I to też już „nowa świecka tradycja”, że zwycięża Maciej Pieczonka. Mimo że ostatni turniej odbędzie się dopiero pod koniec września, mimo że punkty do rankingu GP będzie można zdobywać jeszcze sześć razy – on już przyjmuje gratulacje. Jako pierwszy w historii wygrał te zawody pięciokrotnie. Organizatorzy byli na to przygotowani i po finale, w którym Pieczonka pokonał Jakuba Rondudę 6:3, 6:2, wręczyli zwycięzcy butelkę szampana. Dalej poszło już nie „prawie”, lecz całkiem jak w Formule 1 – z psikaniem po korcie włącznie.x x xWy też to zauważyliście? Że do Bełchatowa można pojechać z rakietą praktycznie co tydzień? W sezonie letnim BTS As organizuje aż 10 turniejów o Grand Prix atp – dziewięć eliminacyjnych plus masters, zaplanowany na 13-14 września.Pierwszym tenisistą Bełchatowa jest prezydent Marek Chrzanowski. W zawodach wprawdzie nie występuje, nagród nie zdobywa, pierwszego miejsca w rankingu nie szturmuje, ale gra, dając dobry przykład obywatelom. A Bełchatów, finansując działalność towarzystwa, może być wzorem dla innych miast.Każdy turniej GP gromadzi na kortach przeciętnie ok. 30 osób. Jedni startują co tydzień, inni trochę rzadziej, i tak uzbierało się ok. 60 tenisistów-amatorów – nie tylko z Bełchatowa i najbliższej okolicy – którzy walczą o awans do turnieju masters.Miłe złego początki, o czym przekonał się Artur Matuszewski. Przez dwie rundy przeszedł wygrywając 6:0, 6:0, potem namęczył się, aby pokonać Piotra Radziejewskiego 6:3, 4:6, 6:3 i awansował do finału kategorii open. Nie dość, że Wojciech Sawicki rozegrał jeden mecz mniej – taki przywilej najwyżej rozstawionego, jeśli nie ma chętnych do wypełnienia drabinki – to w każdej partii tracił tylko po dwa gemy. Zachował więc trochę więcej sił i zwyciężył 6:3, 3:6, 6:3.W kategorii +50 bez straty seta triumfował Janusz Słomiński – w finale 7:5, 6:1 z Marianem Glocem. Najsilniejszą parę deblową, co w tenisie amatorskim zdarza się dość często, stworzyli najlepsi singliści. W decydującym spotkaniu Artur Matuszewski i Wojciech Sawicki z dużym trudem pokonali Waldemara Nowatkowskiego i Piotra Radziejewskiego 3:6, 7:5, 13-11.x x xNa kortach Orła Warszawa, jak niemal co weekend, coś dla solistów i coś dla miłośników bardziej urozmaiconych wrażeń. Singliści załatwili sprawy w najmniej skomplikowany sposób – kto przegrał, ten się pakował i albo wracał do domu, albo dopingował kolegów. W finale Grand Prix Warszawy Amatorów Łukasz Cyrański pokonał Dariusza Krakowiaka 6:2, 6:3.Turniej mikstowy rozgrywano najpierw w grupach – po dwie pary zdobywały awans – a następnie, od ćwierćfinałów, systemem pucharowym. Pierwsze miejsce zdobyli Elżbieta i Marek Bauciowie, którzy w finale zwyciężyli Katarzynę Melibrudę i Cezarego Goławskiego 7:5.x x xNa koniec wędrówki po polskich kortach zajrzyjmy do gościnnego Dzierżoniowa. Gościnnego, bowiem wśród 19 uczestników weekendowego było aż 15 przyjezdnych. Poza tym miejscowi gracze nie sprawiali im większych kłopotów. Jedynym wyjątkiem okazał się Zbigniew Czech, który honoru swojego miasta bronił aż do półfinału. Trafił w nim na Artura Kurasza, najlepszego tenisistę tych zawodów. Czech przegrał 3:6, 1:6. W finale Bartosz Wargin „utargował” tyko trzy gemy więcej. Mon, 11 Aug 2008 20:14:28 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,77,prawie-jak-f1-newsletter-atp-nr-352008.html Pamiętają o Marku http://atp.org.pl/aktualnosci,76,pamietaja-o-marku.html 6 listopada 1992 roku Marek Włodarczyk – jeden z najzdolniejszych tenisistów pochodzących z Warmii i Mazur – zasłabł podczas treningu biegowego. Zmarł, zanim nadeszła pomoc. Wojciech Włodarczyk włożył do trumny rakietę i kilka piłek, a po roku – dzięki pomocy całego środowiska sportowego Olsztyna – zorganizował zawody poświęcone pamięci syna. Właśnie zaczął się XVI Memoriał Marka Włodarczyka.W miniony weekend amatorzy rywalizowali w pięciu konkurencjach. Najbardziej prestiżową – czyli singla open – wygrał Robert Peszke, pokonując w finale Michała Boraczyńskiego 6:2, 6:1. Identycznym wynikiem zakończyło się najważniejsze spotkanie w kategorii ponad 45 lat – Tomasz Wawrzyniak zwyciężył w nim Waldemara Szmalca. Zwolenników bardziej zaciętych pojedynków musiał zadowolić finał w kategorii +55, w którym Lesław Markowicz uporał się z Jerzym Skrzypczykiem dopiero w tie breaku trzeciego seta – 6:0, 3:6, 7:6(3).Także w deblu bardziej emocjonujące mecze toczyli najstarsi tenisiści. Lesław Markowicz i Waldemar Szmalc (+45) minimalnie pokonali Mirosława Badurę i Ryszarda Jabłońskiego 6:4, 3:6, 10-8. Krzysztofowi Badurkowi i Ryszardowi Sosnowskiemu do zwycięstwa nad Andrzejem Dembowskim i Robertem Laskowskim (open) wystarczyły dwie, ale wyrównane partie – 6:4, 6:4.Memoriał potrwa aż do 17 sierpnia. Zakończy go zawodowy turniej kobiet w Iławie. Wcześniej rywalizować będzie młodzież.x x xZwycięzcy Grand Prix atp w Bełchatowie – Piotr Jaros w kategorii otwartej oraz Janusz Słomiński wśród 50-latków i starszych – nie mieli większych problemów i nie stracili nawet seta. Krystian Kołodziejczuk i Jarosław Wolniak półfinałowe porażki w półfinałach open powetowali sobie wygrywając debla.x x xRównież w Częstochowie, podczas I Memoriału Józefa Celta, gra podwójna miała działanie kojące po porażce w singlu. Dariusz Chmielewski i Artur Matuszewski osobno odpadli w pierwszej rundzie, lecz drugiej szansy – już wspólnie – nie zmarnowali. W finale pokonali 6:3, 6:2 Leszka Królaka i Mateusza Rozumka, którym los kazał się spotkać także po przeciwnych stronach siatki (6:2, 6:0 wygrał ten pierwszy).W finale singla – po bardzo zaciętej walce – Tomasz Malmiga zwyciężył Wojciecha Sawickiego 6:3, 5:7, 6:2.x x xDo turnieju Fischer Cup w Warszawie – mającego formułę otwartą – zgłosiły się dwie panie. Daria Zawadzka była bardzo bliska zwycięstwa w pierwszej rundzie kategorii open, lecz przegrała z Markiem Figurskim 0:6, 6:4, 7-10. Ta część zawodów, od początku do końca rozgrywana systemem pucharowym, przyniosła sukces Rafałowi Sitarzowi – w finale 6:1, 6:0 z Pawłem Grelą.W kategorii +45 wystąpiła Wanda Narojek. Wprawdzie przegrała oba pojedynki grupowe i nie awansowała do półfinału, lecz i tak była zadowolona – rywalizując z mężczyznami sprawdziła formę przed wyjazdem na mistrzostwa świata amatorów. Pierwsze miejsce zajął Błażej Załuska.x x xMaciej Pieczonka, zwycięzca turnieju w Gdańsku, musiał się tak napracować, jakby to był turniej ATP, a nie atp. Drabinka na 32 zawodników, żadnego miejsca wolnego, ośmiu rozstawionych – to się nie zdarza co tydzień.I jak u zawodowców – nie zabrakło niespodzianek. W drodze do ćwierćfinałów odpadli Jarosław Fiedorowicz (nr 2) i Jacek Piętka (5). O największe zadbał Bartosz Wysocki, który pokonał Piętkę oraz Macieja Majchrowicza (3). Przegrał dopiero w półfinale z Dariuszem Gajewskim (7). Mecz o tytuł zakończył się zwycięstwem Pieczonki 6:0, 6:4.x x xUczestnicy Grand Prix atp w Rzeszowie podzielili się na dwie grupy. W kategorii open od początku wszystko zmierzało do finału z udziałem najwyżej rozstawionych. I kiedy już do tego spotkania doszło, Łukasz Puk (nr 1) pokonał Konrada Kolbusza (2) 6:1, 6:0.Panowie liczący sobie przynajmniej 40 wiosen aż tak bardzo nie przywiązywali się do przedturniejowej hierarchii. Zbigniew Rzepka (7) w ćwierćfinale wyeliminował Andrzeja Moczka (1) 6:1, 6:1, a następnie Aleksandra Tora (3) 6:1, 6:0. Nie sprostał dopiero Dariuszowi Gąbce (2), ulegając mu w meczu naprawdę godnym finału – 4:6, 6:3, 5:7.W turnieju deblowym zwyciężyli Jarosław Dobosz i Jacek Luchowski, którzy pokonali Krzysztofa Karwańskiego i Konrada Kolbusza 3:6, 7:6, 10-4. Mon, 04 Aug 2008 19:02:59 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,76,pamietaja-o-marku.html Tenis odmładza - newsletter atp nr 33/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,75,tenis-odmladza-newsletter-atp-nr-332008.html Spotykają się od 14 lat. Nie dlatego, że muszą. Spotykają się, bo tenis to ich sposób na życie „po godzinach”. O dzieci już nie muszą się martwić, mężów zostawiają na gospodarstwie, a same pędzą na kort. Raz w roku na turniej Gracja Cup, ale w ogóle to co najmniej raz w tygodniu.Piosenkę – właściwie to już ich hymn – o tym, że kobiecie jest do twarzy z rakietą tak samo jak mężczyźnie z odkurzaczem, napisała Alicja Przybylska. Pani Ala wie, co mówi (pisze) – wraz ze swą partnerką Ewą Smarsz awansowała do półfinału Gracja Cup 2008. A łatwo nie było, ponieważ wystartowało aż 20 par. W finale Małgorzata Grzybek i Elżbieta Majchrowicz wygrały z Danutą Plackowską i Magdaleną Spychałą 6:3, 6:2.Ale na Kortowie nie samym tenisem kobieta żyje. Zabrakło wprawdzie Bonda, Jamesa Bonda, ale było martini. Oczywiście w ilościach umożliwiających grę aż do finału. Jeśli któraś z pań odpadła i poczuła, że się jednak narobiła, mogła oddać spracowane dłonie w ręce kosmetyczki i manikiurzystki. Makijaż makijażem, ale nic tak nie odmładza jak tenis. O jakieś 14 lat.x x xW tym samym czasie zawodowcy grali w Poznaniu, amatorzy w Warszawie, a ponieważ tenis jest jeden – jedni i drudzy mieli tego samego sponsora: klub golfowy Sobienie Królewskie. To tylko z pozoru dalekie skojarzenie – Roger Federer też gra w golfa, ale nie z tego powodu coraz częściej przegrywa w tenisa.Podczas Grand Prix Warszawy Sobienie Królewskie Open w warszawskim klubie Morelowa wszyscy czuli się jak w domu. – Może podać kawę? – proponował Pan Marcin. – Ja bym poleżał na leżaku… – rozmarzył się jeden z zawodników. – Proszę bardzo – odparł pan Tomasz, współwłaściciel. Poziom rywalizacji stał na bardzo wysokim poziomie, o co zadbali czołowi polscy amatorzy, niegdyś nawet gracze ATP i byli zawodnicy PZT. W półfinałach spotkali się Łukasz Cyrański z Michałem Kwietniem oraz Rafał Sitarz z Arturem Bochenkiem. Cyrański wygrał po strasznie trudnym boju 6:4, 6:7, 10-4. Rywal Sitarza niestety poddał się już po kilku wymianach. Ze względu na późną porę mecz finałowy został rozegrany w niedzielę, dzięki czemu Cyrański zdążył odpocząć i zwyciężyć 5:7, 6:3, 10-6.x x xKilku uczestników turnieju na Morelowej zdążyło jeszcze zagrać także na kortach Orła Warszawa. Najpierw w grupach (w gr. A trzech tenisistów wygrało po dwa mecze i potrzebna była dodatkowa tabelka), a od półfinałów – systemem pucharowym. Jedynym nie pokonanym w tych zawodach okazał się Maciej Bańdo.Stałym punktem programu w tym klubie są turnieje mikstowe. Tym razem w tej konkurencji zwyciężyli P. Prażmowska i J. Pawłowski – w finale 6:4, 2:6, 10-6 z K. Myszkowską i M. Szamockim.x x xKolejne zawody z cyklu Choszczówka Ladies zakończyły się zwycięstwem Anny Majewskiej, która ani w grupie, ani w półfinale nie straciła gema. Dopiero w meczu o pierwsze miejsce musiała pomęczyć się z Darią Zawadzką – 6:3, 6:2. A u panów odwrotnie – w finale turnieju Jak Cudnie Gra Południe (w ramach Grand Prix Warszawy Amatorów) na kortach ST Tie Break Juliusz Madej nie oddał gema Januszowi Szajnie. Wszystko przez nieludzki upał – pokonany musiał skreczować przy stanie 0:6, 0:2.x x xŁatwiej znieść wysoką temperaturę na wakacjach nad morzem. Turnieju O Puchar Posła RP Kazimierza Plocke wygrał Roland Bielawski, który w finale pewnie pokonał Dariusza Kotuchnę 6:2, 6:3. Agnieszka Kohnke, zwyciężczyni rywalizacji grupowej kobiet, zabrała na kort dwumiesięczną córeczkę. Niech się mała oswaja z odgłosem odbijanej piłki.W Redzie, skąd w linii prostej do Helu jest tak samo blisko jak do Sopotu, pierwsze miejsce zajął Maciej Pieczonka. W finale pokonał Michała Smoczyńskiego 6:3, 6:2.x x xNajbardziej zapracowanym uczestnikiem GP atp w Bełchatowie był Artur Matuszewski, który wystartował w trzech konkurencjach i we wszystkich awansował do finału. W kategorii open przegrał 4:6, 4:6 z Wojciechem Sawickim, natomiast w kategorii +35 nie dokończył pojedynku z Jackiem Patalasem. Jedyne zwycięstwo odniósł w deblu wspólnie z Sawickim.Janusz Słomiński, zwycięzca kategorii +50, pokonał braci (chyba…) Kaczorowskich – w pierwszej rundzie Pawła 6:3, 6:1, a w finale Włodzimierza 6:2, 7:5.x x xLiczną obsadę miał turniej w Stalowej Woli. Kategorię otwartą wygrał Józef Krzysztyński (w finale 4:6, 7:5, 6:2 z Konradem Kolbuszem), +40 lat – Jacek Kowal (6:4, 4:6, 6:0 z Waldemarem Dyjakiem), a +50 – Aleksander Tor (6:0, 0:1 krecz ze Zbigniewem Kowalskim). W deblu najlepsi byli Kamil Kożuszek i Filip Sobczyk – 9:7 ze Zbigniewem Kożuszkiem i Hubertem Krokosem.x x xW finale III Grand Prix Sosnowca Amatorów prawie jak w finale Roland Garros i Wimbledonu. Wprawdzie zabrakło Rogera Federera i Rafaela Nadala, ale w pojedynku o tytuł zmierzyli się zawodnicy rozstawieni z numerami 1 i 2. Zgodnie ze światowym trendem Michał Klimczak (2) pokonał Jacka Dyję (1) 6:4, 7:6(4).SPROSTOWANIEInformujemy, że w newsletterze nr 31/2008 błędnie podaliśmy, że w turnieju Tenis Media Cup w Gdyni wygrała Anna Majewska w finale z Moniką Podsiadło. W rzeczywistości było odwrotnie i to Pani Monika pojedzie na US Open jako zwyciężczyni turnieju. Przepraszamy. Mon, 28 Jul 2008 22:03:37 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,75,tenis-odmladza-newsletter-atp-nr-332008.html Szło złoto do złota - newsletter atp nr 32/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,74,szlo-zloto-do-zlota-newsletter-atp-nr-322008.html W Warszawie z mniejszymi, w Katowicach z większymi kłopotami rozegrano 24. Mistrzostwa Polski Amatorów, a po raz pierwszy w ramach programu „atp – gram, bo lubię”. Wszystkim kłopotom winna była pogoda, ale i z nią udało się wygrać.Również po raz pierwszy rozdzielono mistrzostwa seniorów na dwie grupy. – Mamy nadzieję, że dzięki takiemu podziałowi frekwencja we wszystkich grupach wiekowych będzie większa  a organizacja sprawniejsza – powiedziała Magdalena Rejniak-Romer,  prezes atp.Wesołe jest życie na korcieKorty ursynowskiej Szkoły Tenisa Tie Break na cztery dni zapełniły się tenisistami doskonale pamiętającymi czasy, kiedy własna, jeszcze drewniana, rakieta była szczytem marzeń. Do zawodów stanęło 78 singlistów i singlistek oraz 29 par deblowych.Panie utworzyły czteroosobową grupę w kategorii +60 i rozgrywały mecze systemem „każda z każdą”. Ich zmagania trzymały w napięciu do samego końca, ponieważ dopiero ostatni mecz wyłonił triumfatorkę mistrzostw. – Łatwa wygrana w pierwszym secie sprawiła, że w drugim rozluźniłam się i pozwoliłam rywalce na chwilowe prowadzenie – komentowała Wanda Narojek, która pokonała w decydującym meczu Marię Urban 6:0, 7:5. Aż trzech triumfatorów gry pojedynczej mężczyzn stanowiło również „połówki” najlepszych par deblowych. W kategorii +60 rozstawiony z jedynką Roman Mrozek pokonał w finale Kazimierza Listka, z którym utworzył też zwycięskiego debla. Laury, zarówno w singlu jak i w deblu w kategorii +65, przypadły rozstawionemu z drugim numerem Zygmuntowi Ćwiąkale. Trzecim podwójnym zwycięzą został Stefan Tarapacki w kategorii +75.Najlepszy w grupie +70 okazał się nie rozstawiony Jędrzej Nowak, który mimo zmęczenia po trudnym półfinale z Jerzym Banachem, w meczu o tytuł pokonał Czesława Krężela. – Moja gra po prostu nie pasowała rywalowi – ocenił mistrz.Wśród najstarszych (+80) bezkonkurencyjny okazał się Bogdan Winiarski, który wygrał wszystkie spotkania w grupie, nie tracąc przy tym więcej niż trzy gemy w meczu.Lato pod dachemW Katowicacch żartowano, że to już drugie w tym roku mistrzostwa halowe. Aura okazała się łaskawa jedynie w trakcie pierwszych meczów turnieju, żeby po południu na swój sposób „burzliwie” otworzyć imprezę. Zawodnicy, chcąc nie chcąc, musieli się przenieść pod dach. Finały odbyły się ze sporym poślizgiem, a wiatr bardziej zachęcał do windsurfingu niż do uganiania się za płatającą figle piłką.Największych emocji dostarczyły jednak nie mecze decydujące o złotych medalach, ale te we wcześniejszych rundach. Wyjątkiem był pojedynek pań w połączonej kategorii +45/55, w którym Grażyna Karol tym razem musiała się sporo napracować, aby wywalczyć tytuł (w ubiegłym roku Danuta Szwaj oddała finał walkowerem). Teresa Stochel wygrała pierwszego seta, ale młodsza rywalka zadziornie oznajmiła pod nosem, że z pewnością „tego nie przegra”. I słowa dotrzymała.Mistrzami horrorów byli m.in. Aleksander Tor, Tomasz Kałwa i Mariusz Kurowski, którzy stoczyli najbardziej widowiskowe potyczki. Właśnie ten ostatni sprawił Krzysztofowi Sieniawskiemu największe problemy w drodze do kolejnego złota. W półfinale kat. +35 Kurowski miał za sobą publiczność, ale doping nie wystarczył. Nie mógł, gdy „akumulatory” były już wyczerpane.Gwiazdą turnieju została Monika Starosta, trzykrotnie stająca na najwyższym stopniu podium. Wygrała singla, debla (z dyrektor turnieju Justyną Richter) i w miksta z Tomaszem Lichoniem. Obowiązki pozwoliły pani dyrektor jedynie na występ w grze podwójnej, ale zasłużenie mogła sobie sama wręczyć nagrodę za dobrą postawę. Swej partnerce pozazdrościł Lichoń, który wygrywając ostatni mecz turnieju – finał debla open – także zapewnił sobie potrójną koronę.Wyniki finałówKobiety gra pojedyncza:Open: Monika Starosta – Hanna Listek 6:1, 6:0+35/40: Monika Kacperska – Ewa Sakwerda 6:1, 6:1+45/55: Grażyna Karol – Teresa Stochel 4:6, 6:2, 6:4+60: Wanda Narojek – 3 zwycięstwa w grupieMężczyźni gra pojedyncza:Open: Tomasz Lichoń – Janusz Siuda 6:0, 6:3+35: Krzysztof Sieniawski – Bogdan Głąb 6:1, 6:2+40: Robert Peszke – Piotr Ludyga 6:1, 6:3+45: Dariusz Gąbka – Waldemar Mikiel walkower+50: Jan Papierz – Aleksander Tor 4:6, 6:1, 6:1+55: Krzysztof Klimek – Władysław Króliczak 6:3, 6:2+60: Roman Mrozek – Kazimierz Listek 7:6(3), 6:3+65: Zygmunt Ćwiąkała – Juliusz Kaczmarek 3:6, 7:5, 10-6+70: Jędrzej Nowak – Czesław Krężel 6:0, 6:2+75: Stefan Tarapacki – Józef Bogdanowicz 6:2, 6:1+80: Bogdan Winiarski – 4 zwycięstwa w grupieKobiety gra podwójna:Open: Justyna Richter, Monika Starosta – Hanna Listek, Martina Skoczkowska 6:1, 6:2+35: Danuta Burchard, Monka Kacperska – Gariela Sławik, Beata Świątek 6:1, 6:0+60: Agnieszka Dyderska, Maria Urban – Ewa Gaudziak, Wanda Narojek, 6:4, 7:5Mężczyźni gra podwójna:Open: Tomasz Lichoń, Janusz Siuda – Krzysztof Kral, Wojciech Olsza 6:1, 7:5+35: Robert Peszke, Tomasz Wawrzyniak – Bartłomiej Ptak, Krzystof Sieniawski 3:6, 6:1, 10-8+45: Stanisław Habdas, Jacek Merwart – Janusz Cichoński, Paweł Wojtyczka walkower+50/55: Wacław Daszkiewicz, Ryszard Tomanik – Henryk Jaworski, Karol Zarzecki 6:1, 7:5+60: Kazimierz Listek, Roman Mrozek – Maciej Potępa, Zbigniew Wysocki 6:4, 6:1+65: Zygmunt Ćwiąkała, Broniław Wileński – Juliusz Kaczmarek, Mirosław Popczyk 7:6(5), 1:6, 10-7+70: Jerzy Banach, Zbigniew Pakiet – Henryk Bielicki, Czesław Krężel 6:3, 4:6, 10-6+75: George Jarmoc, Stefan Tarapacki – Józef Bogdanowicz, Stefan Pilewicz 6:2, 6:2Mikst (wiek łączny partnerów):+70: Monika Starosta, Tomasz Lichoń – Ewa Sakwerda, Adam Sakwerda 6:1, 6:2+90: Grażyna Karol, Jacek Staroń – Danuta Burchard, Marian Marczak .6:2, 3:6, 10-8Komplet wyników na www.atp.org.pl Thu, 24 Jul 2008 21:28:52 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,74,szlo-zloto-do-zlota-newsletter-atp-nr-322008.html Sędzia też może - newsletter atp nr 31/2008 http://atp.org.pl/aktualnosci,73,sedzia-tez-moze-newsletter-atp-nr-312008.html Mimo silnej konkurencji – mistrzostwa Polski! – kolejny turniej z cyklu Babolat Tour jakoś się obronił. Na kortach Centrum Tenisowego Kortowo w Poznaniu stawiło się 38 graczy, w tym sześć kobiet.Nie zawsze ilość idzie w parze z jakością, ale nawet wybredni kibice nie mieli powodów do narzekań. Mecze stały na wysokim poziomie. Duża w tym zasługa nie tyle byłych zawodników, co najprawdziwszych amatorów, którzy – chcąc dorównać lepiej wyszkolonym rywalom – stawali na szczycie swych umiejętności.– No to kort wyłączony na dwie godziny… – żartowano, gdy do gry szykowali się Janusz Nowicki i Stanisław Małachowski.Spotkali się całkiem niedawno i grali, grali, grali… Tym razem, w półfinale kategorii powyżej 45 lat, znów lepszy okazał się Nowicki – 6:3, 3:6, 10-3. Można nawet powiedzieć, że najlepszy, ponieważ wygrał także finał – 6:3, 6:1 z Andrzejem Bednarzem.x x xKto powiedział, że sędzia – zwłaszcza naczelny – nie może grać? Albo że nie może wygrać? Wystarczy przecież szybko przeprowadzić zapisy, sprawnie zrobić losowanie i zaplanować gry – a potem można odejść od komputera i wziąć do ręki rakietę. W miniony weekend mieliśmy dwa takie przykłady – w Warszawie i Bełchatowie.Grand Prix Warszawy Amatorek wygrała, wreszcie, Maria Walewska. Już się zdarzało, że fazę grupową kończyła na pierwszym miejscu, ale później zawsze znalazł się ktoś, komu nie mogła dać rady. Tym razem na Marię nie było mocnych. Zaczęła od meczu z Joanną Szymańską i z tą samą rywalką zakończyła turniej. Czy to jednosetowy pojedynek grupowy, czy dwie partie finału – zwyciężczyni konsekwentnie oddawała trzy gemy.Piotr Radziejewski – sędzia naczelny i zwycięzca kategorii open Grand Prix atp w Bełchatowie – gemów nie liczył. A setów nie musiał, ponieważ wygrał wszystkie. Najbliżej straty był w drugiej partii finału, w którym pokonał Mariusza Strojkowskiego 6:2, 7:5.W pozostałych konkurencjach zwyciężyli: +35 – Robert Baran; +50 – Marian Gloc; debel – Robert Baran i Jacek Sakwerda.x x xNie zawsze rozstawienie w turnieju ułatwia życie. Czasem jeszcze dodatkowo mobilizuje przeciwnika. W III GP Sosnowca Amatorów Michał Nowicki miał za rywali wyłącznie graczy „ponumerowanych”. Dwóm wykręcił niezły numer… W pierwszej rundzie miał wolny los. W drugiej, już ćwierćfinałowej, pokonał Tomasza Nowaka (3) 6:4, 7:5. W półfinale wyeliminował Michała Gryszkę (1) 7:6, 4:6, 6:0. Nie poradził sobie dopiero z Maciejem Bańdo(2) – 0:6, 4:6.x x xNa kortach TKKF Skanda w Olsztynie rozegrano już czwarty w tym sezonie turniej deblowy z cyklu GP McDonald’s. Już w pierwszej rundzie odpadli zwycięzcy poprzednich zawodów. Mirosław Badura i Przemysław Zieliński przegrali 4:6, 3:6 z Michałem Smoczyńskim i Dariuszem Kardasiem. Obaj znani są jako dobrzy singliści, ale tylko Smoczyński dał się już poznać jako równie sprawny deblista. Kardaś do tej pory ukrywał talent do gry podwójnej, ale gdy już go zdradził, doszedł z partnerem aż do zwycięskiego finału – 7:6, 6:2 z Michałem Boraczyńskim i Tomaszem Chacińskim.Teraz na kortach Skandy przerwa urlopowa (do 15 sierpnia).x x xBiuro Reklamy TVP po raz trzeci zaprosiło swoich klientów do Gdyni. Nie do negocjacji, lecz na korty. Powiedzieć, że poziom był wyższy niż w poprzednich latach, to powiedzieć za mało. Po prostu był wysoki.W konkrencji kobiet zwyciężyła Monika Podsiadło, która w finale pokonała Annę Majewską 6:1, 6:0. Wśród panów zwyciężył Axel Armand, wygrywając, a tym samym rewanżując się za porażkę w ubiegłorocznym finale, z Pawłem Polcynem – uwaga! – 6:3, 4:6, 14-12.Zwycięzcy pojadą z osobami towarzyszącymi na US Open.x x xW Katowicach i Warszawie trwają Mistrzostwa Polski atp. Na Śląsku rywalizują kategorie +55 i młodsze, natomiast w stolicy – +60 i starsze. Mon, 21 Jul 2008 21:11:43 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,73,sedzia-tez-moze-newsletter-atp-nr-312008.html Pula biletów dla atp na Porsche Open http://atp.org.pl/aktualnosci,71,pula-biletow-dla-atp-na-porsche-open.html Szanowni zawodnicy,W przyszłym tygodniu w Poznaniu na kortach Olimpii zostanie rozegrany Challanger Porsche Open, na który serdecznie zapraszamy.Podobnie jak to miało miejsce w Warszawie organizatorzy przygotowali dla naszych członków pulę bezpłatnych wejściówek.Chętnych do skorzystania prosimy o przesłanie maila na adres biuro@atp.org.pl i określenie w jakich dniach chcieliby Państwo skorzystać z biletów. Wed, 16 Jul 2008 21:15:37 +0200 http://atp.org.pl/aktualnosci,71,pula-biletow-dla-atp-na-porsche-open.html